Gdyby nie Władysław Gomułka, to Donald Tusk nie zostałby premierem Polski.

Nowy termin wyborów prezydenckich to szansa zaistnienia dla nowych kandydatów. Formalna, bo żeby na prezydenta wystartować, trzeba mieć przynajmniej sto tysięcy podpisów popierających. A te bez posiadania organizacyjnych struktur i sporych zapasów finansowych zebrać trudno. Zwłaszcza w czasach zarazy.

Nowy termin to także szansa na „honorowe” wycofanie się kandydatów, którym udało się zebrać podpisy, ale nie rokują przewidywanego sukcesu. Zdążyli już się pokazać i to powinno im wystarczyć.

Wszystkich kandydatów w wyborach prezydenckich można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to osoby, które potrafiły zorganizować sobie listy z podpisami poparcia i zarejestrować swą kandydaturę. Po to, aby jako kandydat na prezydenta RP zaistnieć w mediach. Korzystać z darmowego czasu antenowego w telewizjach i rozgłośniach radiowych. Udzielać wywiadów prasowych. Reklamować tam siebie, swoje poglądy lub swoje produkty.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykuł„Zabawa w chowanego”. Film który musicie zobaczyć!
Następny artykuł„Zabawa w chowanego”. Najnowszy film Sekielskich już jest!
Piotr Gadzinowski
Poseł na Sejm RP w latach 1997–2007. Redaktor i felietonista w: „itd”, „Trybunie”, „NIE”, Lewica24. Publikował też w „Przeglądzie Tygodniowym”, „Sztandarze Młodych”, „Przeglądzie”, „Dziś”, Onecie, Strajku, „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, mediach chińskich. Publicysta, komentator radiowy i telewizyjny, scenarzysta, wykładowca akademicki. Autor i współautor ośmiu książek poświęconych kulturze i polityce. Odznaczony medalem Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis” oraz „Tęczowym Laurem”, „Srebrnymi Ustami” i „Złotą Odznaką” Stowarzyszenia Filmowców Polskich. (Wielbiciel i znawca orientalnych potraw, w tym trunków – przyp. red).