Polskie urzędy są bezradne wobec instytucji Kościoła. Dyrektor łódzkiego UOKiK, stały bywalec archidiecezjalnych spotkań, nie widzi problemu w horrendalnie wysokich cenach miejsc na cmentarzu w Brzezinach. Nie widzą go też samorządowcy.

– 2 tys. zł za plac, 2 tys. zł za wykopanie grobu, 400 zł za wpuszczenie do niego trumny oraz 380 zł za wynajęcie kaplicy – wylicza Sławomir Pawlik z Brzezin (woj. łódzkie), który za pogrzeb ojca zapłacił 11 tys. zł. – Do tego dochodzi 500-900 zł dla księdza za odprawienie mszy pogrzebowej, a później opłata stała 800 zł od nagrobka oraz 120 zł za każdy wjazd kamieniarza na cmentarz – dodaje inicjator akcji „Stop cmentarnemu wyzyskowi” i protestów przeciwko horrendalnie wysokim cenom pochówku na cmentarzu, którego zarządcą jest archidiecezja łódzka.

Sprawę brzezińskiego cmentarza opisywaliśmy już kilkakrotnie. Wszystko zaczęło się od podopiecznej Domu Pomocy Społecznej, która została pochowana na tym cmentarzu pod płotem, obok przenośnej ubikacji. („FiM” 26/2019). Wszystko dlatego, że pracowników DPS nie było stać na lepsze miejsce. Szum medialny i protesty mieszkańców tylko rozsierdziły łódzką kurię. W liście otwartym do arcybiskupa Grzegorza Rysia, podpisanym przez 1 300 osób, brzezinianie pytali: „Czy człowiek musi zaciągać kredyt w banku, żeby móc godnie pochować bliską osobę? Czy także i dla Kościoła my, wierni, jesteśmy tylko wartością materialną?”.

W odpowiedzi otrzymali informację, że pan Sławomir „wprowadził w błąd opinię publiczną” i „posługiwał się nieprawdą” („FiM” 35/2019). Kuria nie miała sobie nic do zarzucenia i wyjaśniała, że jako administrator brzezińskiego cmentarza ponosi koszty wywozu śmieci, koszenia trawy, remontu alejek itp. Co miało zakończyć sprawę.

Pan Sławomir wraz z innymi mieszkańcami Brzezin, skupionymi wokół grupy „Stop cmentarnemu wyzyskowi”, postanowił interweniować u świeckich władz państwowych. I tu zaczęły się schody…

Urzędnik pisze…

– Zawiadomiliśmy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz rzecznika praw obywatelskich. Rzecznik jeszcze nie odpisał, ale UOKIK już tak. Jak przeczytałem uzasadnienie, to złapałem się za głowę – mówi pan Sławomir.

Pismo UOKIK (RŁO.412.30.2019.RB), podpisane przez Tomasza Deca, dyrektora Delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Łodzi, stanowi odpowiedź na zawiadomienie o możliwości stosowania praktyk ograniczających konkurencję przez archidiecezję łódzką, która zamknęła w Brzezinach rynek na usługi pogrzebowe (kopanie grobów) i zleciła ich wykonywanie jednemu, arbitralnie wybranemu przez siebie podmiotowi. Konsekwencją tego są znacząco zawyżone ceny organizacji pochówku na cmentarzu rzymskokatolickim w Brzezinach. Dyrektor na czterech stronach uzasadnił, dlaczego „brak jest uzasadnionych podstaw do podjęcia przez prezesa UOKIK działań w ramach ustawowych kompetencji”.

Dyrektor Dec swoją odpowiedź rozpoczął od połajanki. Według niego, zgodnie z Ustawą o ochronie konkurencji i konsumentów pan Sławomir, nadawca zawiadomienia, powinien przesłać dokumenty potwierdzające zarzuty wobec archidiecezji i nawet to stanowi powód, by sprawą w ogóle się nie zajmować. Nie zgadza się z tym dr Marcin Górski, adiunkt Katedry Europejskiego Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Łódzkiego.

– Artykuł 86 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów wskazuje, że „każdy może” zgłosić prezesowi UOKiK „zawiadomienie”. Organ (UOKiK) ma obowiązek na nie zareagować. Z piśmiennictwa wynika, że zawiadomienie ma tylko dwa elementy obligatoryjne: zachowanie formy pisemnej oraz („jakieś”) uzasadnienie zawiadomienia. Pozostałe elementy są fakultatywne. Ich ustalenie nie jest bowiem rolą zawiadamiającego, lecz samego organu – wyjaśnia dr Górski.

Dyrektor Dec w dalszej części pisma, jakże odkrywczo, zauważa, że właściciel jedynego cmentarza w Brzezinach posiada pozycję dominującą na lokalnym rynku. Samo posiadanie takiej pozycji nie jest jednak zakazane przez prawo i jest marzeniem i celem każdego przedsiębiorcy, również właściciela cmentarza. Prawo natomiast zakazuje nadużywania pozycji dominującej.

– Zgodnie z art. 102 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, posiadający pozycję dominującą nie może narzucać „niesłusznych cen”. Organ nie dał w uzasadnieniu wyrazu temu, że przeanalizował rzeczywiste koszty świadczenia usługi dzierżawy przez przedsiębiorcę, ani też nie ustalił, jaki jest rozsądny poziom zysku, do którego ten ma słuszne prawo. Nie ma też w uzasadnieniu żadnej analizy, a przecież powinna się tam znaleźć: czy cena usługi dzierżawy, zestawiona z kosztami ponoszonymi przez przedsiębiorcę, powiększonymi o rozsądny zysk, jest nadmierna („niesłuszna” w rozumieniu art. 102 TFUE), czy też jednak akceptowalna. Wyjaśnienie tego było zaś zadaniem organu, któremu – mam wrażenie – nie podołał – mówi dr Górski.

Dyrektor łódzkiego UOKiK nie ustalił również, czy pobierane przez archidiecezję „bramowe” od wynajmowanych prywatnie kamieniarzy jest zakazaną przez prawo praktyką, która nie ma związku z dzierżawą grobów.

– Znając obyczaje handlowe w tym względzie, przyjmuję z zaskoczeniem brak ustalenia organu, że jest to praktyka niedozwolona prawem. Podobnie jest z „procentem od wartości nagrobka”, z dzierżawą grobu i tu również dziwię się, że pismo organu tej kwestii nie adresuje – mówi Górski, który zastrzega, że nie przesądza, że w tej sprawie ma miejsce nadużywanie pozycji dominującej, ale stwierdza, że z treści pisma nie wynika, jaką drogą dyrektor Dec doszedł do przekonania, że do nadużycia nie doszło.

– Pismo nie odnosi się w ogóle do relacji mieszkańców Brzezin. Zamiast tego analizuje składowe cen usług kamieniarskich czy „grzebalnych”, co zdaje się nie mieć związku ze sprawą. Skoro przedsiębiorca oferuje usługę dzierżawy grobów (nie grzebania zmarłych czy budowania nagrobków), a zmusza do ponoszenia dodatkowych opłat z nią niezwiązanych, to UOKIK powinien był wyjaśnić, dlaczego nie uważa takiej praktyki za nadużywanie pozycji dominującej. Stawianie nagrobków czy kopanie grobów nie ma przecież związku z dzierżawą – mówi prawnik.

UOKiK ograniczył się również do rozeznania rynków na dwóch cmentarzach, w Piasecznie i Sosnowcu, oraz zestawił ceny dzierżawy w tych miastach.

– Jest to zaskakujące, bo rynki w tych miastach w zestawieniu do Brzezin nie są porównywalne, skoro w Sosnowcu jest kilkanaście cmentarzy, a w Piasecznie dwa. Takie przykłady nie mogą być ze sobą zestawiane. Z pisma organu nie wynika, że w Sosnowcu czy Piasecznie którykolwiek z właścicieli cmentarzy miał pozycję dominującą na rynku właściwym. Równie dobrze organ mógł przyjąć za punkt odniesienia dowolny cmentarz w Bombaju – komentuje prawnik.

Pismo nie spełnia więc wymagań, wynikających z prawa do dobrej administracji.

– Jeżeli adresat czuje się pokrzywdzony brakiem należytej staranności organu, ma prawo złożyć zawiadomienie do prokuratury w kierunku art. 231 k.k. (niedopełnienie obowiązków przez urzędnika na szkodę interesu publicznego, a zarazem i prywatnego). Niestety, od informacji z UOKiK o sposobie załatwienia zawiadomienia, złożonego na podstawie art. 86 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, żadne odwołanie nie przysługuje – informuje dr Górski.

Biurokrata na klęczkach

Niekompetencję i gorliwość w wyszukiwaniu argumentów przeciwko zarzutom wobec archidiecezji łódzkiej może tłumaczyć związek z nią samą. Jak się okazuje, dyrektor łódzkiego UOKiK Tomasz Dec jest członkiem IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. W dekrecie arcybiskupa metropolity łódzkiego z 3 września 2018 r., powołującym na mocy kanonu 462 i 463 Kodeksu prawa kanonicznego członków synodu, widnieje nazwisko dyrektora Deca.

„Synod jest zgromadzeniem wybranych kapłanów oraz innych wiernych Kościoła partykularnego, którzy świadczą pomoc biskupowi diecezjalnemu w jego zadaniu kierowania wspólnotą diecezjalną. (…) Celem Synodu Duszpasterskiego Archidiecezji Łódzkiej jest wzrost wiary i gorliwości apostolskiej, a także rozwijanie duszpasterstwa i inicjowanie nowych działań ewangelizacyjnych” – czytamy na stronie archidiecezji łódzkiej. Dyrektor brał udział nie tylko w pierwszej sesji plenarnej synodu, podczas którego debatowano nad obecnością i zaangażowaniem młodych w Kościele. Uczestniczył również w późniejszych spotkaniach z duchownymi z archidiecezji łódzkiej, np. w dniu skupienia zorganizowanego w Porszewicach.

– W tej sytuacji należałoby zastanowić się nad wyłączeniem dyrektora od prowadzenia postępowania. Sprawy z zakresu ochrony konkurencji wchodzą w zakres stosowania prawa UE, a to z kolei powoduje, że może tu mieć zasadniczo zastosowanie art. 41 Karty praw podstawowych UE, gwarantujący prawo do dobrej administracji. Elementem tego prawa jest prawo do „sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy”, w które wbudowany jest wymóg bezstronności organu, w tym wymóg, żeby organ unikał sytuacji mogących generować podejrzenia o konflikt interesów – tłumaczy Marcin Górski.

Innego zdania jest Małgorzata Cieloch, dyrektor Biura Prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

– Sprawa uczestniczenia przez pracownika UOKiK w życiu wspólnoty czy to wyznaniowej, czy innej nie ma żadnego wpływu na podejmowane decyzje przez prezesa UOKiK – informuje rzeczniczka, choć na omawianym piśmie widnieje podpis dyrektora delegatury w Łodzi, a nie prezesa UOKIK, o co jasno pytaliśmy. – Ocena dotychczasowych materiałów nie dała podstaw do podjęcia przez nas działań w tej sprawie. Jeśli takie okoliczności się pojawią, będziemy każdorazowo analizować sprawę – mówi rzeczniczka. – Jeśli istnieją na danym etapie wystarczające przesłanki, o podjęciu określonych działań decyduje w wypadku naszego urzędu komitet ewaluacyjny, który ocenia praktyki wyłącznie przez pryzmat ustawy antymonopolowej. Zapewnia to m.in. spójność oraz jakość postępowań i decyzji z polityką i priorytetami UOKiK. Do zadań komitetu należy ewaluacja procesu decyzyjnego na każdym jego etapie – od wszczęcia do zakończenia postępowania. W skład komitetu wchodzą przedstawiciele kierownictwa UOKiK, departamentów i delegatur – wyjaśnia M. Cieloch.

Cmentarz komunalny

Rozwiązaniem byłoby utworzenie w Brzezinach cmentarza komunalnego, który zakończyłby monopol i cmentarny wyzysk. Jedynymi posiadającymi moc sprawczą w tym zakresie są miejscy radni oraz burmistrz Ilona Skipor.

– Na spotkaniu z grupą „Stop cmentarnemu wyzyskowi” pani burmistrz pokazywała mapę Brzezin z trzema ewentualnymi lokalizacjami cmentarza komunalnego. Padło też, co prawda ustne, ale jednak zapewnienie, że taki cmentarz u nas powstanie – relacjonuje Sławomir Pawlik.

Niedługo potem (24 listopada) odbyła się sesja Rady Miasta Brzeziny. O spotkaniu i obietnicach pani burmistrz nie było jednak mowy. Złożony w UM wniosek o utworzenie cmentarza komunalnego w mieście również pozostał bez odpowiedzi.

Ilona Skipor, bezpartyjna, ale sympatyzująca z PiS (18 marca br. brała udział w konferencji inaugurującej kampanię informacyjną „Nowej piątki PiS” przed budynkiem Starostwa Powiatowego w Brzezinach), mimo że „rozumie wolę utworzenia nekropolii komunalnej wyrażoną przez wielu mieszkańców Brzezin” twierdzi, że w tej sprawie piętrzą się problemy, których, jak można wyczytać z pisma skierowanego do „FiM”, nie jest w stanie pokonać.

„Usytuowanie cmentarza musi być uwzględnione przez miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego oraz zatwierdzone przez inspektora sanitarnego. Ponieważ obowiązujący PZP nie zawierał obszaru mogącego służyć takim celom, (…) musimy rozpocząć procedurę zmiany tego planu” – informuje nas Ilona Skipor. Przekonuje, że chociaż na razie „trudno mówić o konkretnej lokalizacji” to już wie, że będzie to „proces długotrwały i wymagający szeregu uzgodnień, dotyczących wykupu gruntów, zgód właścicieli działek sąsiednich itp.”.
Jak wskazuje pani burmistrz, miasto rozpoczęło konsultacje społeczne na temat utworzenia i lokalizacji cmentarza. Jednak zapytana o własne odczucia na temat horrendalnie wysokich cen na cmentarzu administrowanym przez archidiecezję łódzką, nie chce się wypowiadać.

„Pytania o ceny związane z chowaniem zmarłych proszę kierować do księdza ekonoma archidiecezji. Nie byłoby właściwe ocenianie przeze mnie cen, w sytuacji gdy nie znam kalkulacji kosztów administrowania tym cmentarzem” – napisała. Wyjaśniła też: „Pragnę podkreślić, że na terenie województwa łódzkiego działa do tej pory jedynie 12 cmentarzy komunalnych, głównie w większych miastach, i nie są mi znane fakty, jakoby samorządy lokalne nagminnie przystępowały do budowy komunalnych nekropolii. Zapewne kierują nimi obawy związane ze złożonością zagadnienia” – napisała burmistrz I. Skipor.

Przedstawiona historia pokazuje, że polscy urzędnicy albo sympatyzują z Kościołem, albo się go boją i nie chcą zadzierać. W naszym kraju takiej działalności Kościoła sprzeciwiają się tylko jednostki. Ale właśnie od tego zaczynała się każda rewolucja…

– Po co to robię, gdy i tak mogę przegrać? Stanąłem przeciwko interesom finansowym potężnej instytucji, posiadającej olbrzymi potencjał prawny i finansowy, za którą stoi równie potężny aparat państwa. Odpowiedź jest najprostsza z możliwych. Robię to, żeby nie napluć na lustro, kiedy na nie patrzę, bo społeczeństwo musi się zadłużać w najcięższych chwilach życia, podczas gdy bezduszni kościelni urzędnicy widzą w człowieku tylko pieniądze, a nie człowieka! Potrafię odróżnić wiarę w Boga od wiary w Boga za pieniądze. Nie byłoby tej całej akcji, gdyby nie olbrzymia pomoc i zaangażowanie Gosi, Lucyny, Michała, Stanisława, łódzkich adwokatów Sebastiana i Piotra, oraz innych ludzi dobrej woli. Nie byłoby tej akcji, gdyby nie olbrzymie wsparcie internautów i wyrazy solidarności, z którymi codziennie się spotykam.

Jestem człowiekiem olbrzymiej wiary. Wiary, że uda nam się coś zmienić na lepsze, dlatego będę walczyć do końca. Wykorzystamy wszelkie prawem dopuszczalne środki, by próbować coś zmienić. Nie odpuścimy i nie zrezygnujemy do samego końca – mówi Sławomir Pawlik.

Facebook Comments
Poprzedni artykułSzmaty z „Lewackiej Szmaty”
Następny artykułAtrakcyjne strony armii
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).