Kiedyś posiadanie majątku było powodem do dumy. Zmieniło się od obowiązku składania przez polityków oświadczeń majątkowych.

Z dnia na dzień nawet zatwardziali przeciwnicy PRL zaczęli naśladować pierwszych sekretarzy PZPR i twierdzić, że są biedni jak kościelne myszy. Ci, którzy nie byli chyłkiem przepisywali majątki na krewnych. Znajomi królika nie wchodzili w grę, jako mniej pewni od żon i dzieci. Za to wciąż są nieodzowni do robienia szemranych interesów.

Jeszcze niedawno palmę pierwszeństwa wśród majątkowych krętaczy dzierżył Mateusz Morawiecki. Cieszył się sławą zasłużoną, choć niezamierzoną, więc jego samego raczej martwiła. Wszak majątek przepisuje się na słupy w tajemnicy, a nie, by trąbiły o tym wszystkie media. A trąbiły, i to głośno. Zaczęło się w 2015 r. od głupoty, którą była odmowa upublicznienia oświadczenia majątkowego. Morawiecki, jako członek rządu, złożył je, ale nie wyraził zgody na publikację. Był to pierwszy od 10 lat przypadek ukrywania oświadczenia majątkowego przez konstytucyjnego ministra. Rozpętała się burza. Dosłownie wszyscy chcieli je czytać, a głównie ci, którym nawet nie przyszłoby to do głowy, gdyby ukazało się wraz z kilkudziesięcioma innymi na stronie Biuletynu Informacji Publicznej (BIP). Morawiecki bezczelnie tłumaczył, że złożył, bo musiał, a nie ujawnia, bo nie musi. W końcu pękł.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułCzy PiS zabija Kościół?
Następny artykułProwincjałki (15)
prof. Joanna Senyszyn
Kobieta, która się Kościołowi nie kłania, ateistka, feministka, profesorka, rektorka, dziekanka, promotorka, posłanka, europosłanka, działaczka społeczna, obrończyni uciśnionych, felietonistka, blogerka, autorka aforyzmów i limeryków, matka terminów: „kaczyzm”, „Rzeczpospolita Obojga Kaczorów”, „katole”, „kaczoprawica”, „PiSokrzyżowcy”, stara komuszyca i wczesna solidaruszyca. Dwukrotna laureatka „Lustra Szkła Kontaktowego” (TVN24) dla najbardziej lubianego polityka. W „Faktach i Mitach” pisze felietony ku pokrzepieniu serc w czasach kaczystowskiej zarazy. (Szanowana przez współpracowników za inteligencję, poczucie humoru oraz celną ripostę – przyp. red.).