Gdy PiS trafi na śmietnik historii, pamiętajmy o prawnikach, którzy tę partię wspomagali.
Również w naszym prawniczym środowisku odnajdujemy osoby, które kładą fundamenty pod rewolucję realizowaną przez PiS. Jest ich niewiele, ale zasługują na to, żeby je docenić. (…)

Również w naszym prawniczym środowisku odnajdujemy osoby, które kładą fundamenty pod rewolucję realizowaną przez PiS. Jest ich niewiele, ale zasługują na to, żeby je docenić. I nie mówię tu nawet o osobach z pierwszych stron gazet, takich jak pani Przyłębska, żona osoby określanej często w mediach (podle) jako „TW Wolfgang”, czy też pan Kaczyński, współpracujący w interesach z panem Kujdą, czyli TW „Ryszardem”. Nie mówię tu nawet o pani Pawłowiczównie, znanej powszechnie, acz jakże niesłusznie jako osoba wyjątkowo chamska i wulgarna, ani też o panu Piotrowiczu, byłym prokuratorze stanu wojennego i działaczu PZPR, który bywa krytykowany za to, że wysługuje się kolejnej władzy – choć przecież wykazuje w tym konsekwencję polegającą na tym, że jest to zawsze władza oparta na funkcjonariuszach SB i aktywistach PZPR (obecnie ta grupa polityczna skoncentrowała się wokół PiS). Wreszcie, nie myślę tu o panu dublerze Muszyńskim, byłym agencie służb specjalnych, a obecnie (we własnym mniemaniu) wiceprezesie organu podającego się za Trybunał Konstytucyjny. Mam na myśli cichych, szeregowych funkcjonariuszy wymiaru sprawiedliwości pisowskiego państwa, tych wytrwałych utrwalaczy nowej „władzy ludowej”, których skromne imiona nie powinny jednak zostać zapomniane. Przywołajmy kilka z tych postaci, aby pamiętać już za kilka miesięcy, po wyborach, które władza przegra (niestety nie z powodu permanentnego brutalnego gwałcenia konstytucji, ale przez nieudolność i afery, w tym takie, które budzą podejrzenia kryminalne), kto winien zostać doceniony przez komisję weryfikacyjną, jeżeli nowa władza taką powoła.

***

Wspomnijmy zatem panią Justynę Domagałę-Szlagę. Awansowana na kierownicze stanowisko prokuratorskie w czasach PiS (2016 rok), pani Justyna to osoba, która wyczuwa wiatr historii. Pielgrzymuje na św. Krzyż i działa we Wspólnocie Prawników Jana Pawła II w Radomiu. Nie widzi niczego niestosownego w publicznym udzielaniu się prokuratora w ruchach religijnych. Z pewnością też zapewni nas, że gdyby np. przyszło jej ścigać za prześladowanie ateistów, to zrobi to z morderczą wręcz bezstronnością. Uprzednio publicznie się rozmodliwszy. Rozumie także, że jeśli kilku „patriotów” z Młodzieży Wszechpolskiej bije i kopie działacza KOD, to zarzuty karne za udział w bójce musi dostać tenże działacz KOD, który bestialsko nadstawił twarz pod kopniaki. Przecież ci patrioci, jakże niesłusznie określani mianem faszystów, to zbrojne ramię partii, która wyniosła panią Justynę na kierownicze stanowisko. Pani Justyna wie, że żadna inna władza nie pozwoli, aby jej wybitna postać piastowała stanowisko prokuratorskie, bo inne władze to nie ludzie. To wilki.
Kolejna cicha postać z ekskluzywnego grona prawniczych zwolenników obecnej władzy to Jarosław Dudzicz. Zachęcał do opuszczenia przez Polskę Unii Europejskiej, a także domagał się, żeby polityczny organ represjonowania sędziów, udający obecnie Krajową Radę Sądownictwa, opuścił Europejską Sieć Rad Sądownictwa. Długoletni sędzia sądu rejonowego, niestety niedoceniany przez kolejne ekipy, rozwinął skrzydła za PiS. I skrzydła te poniosły go aż na kolejne stanowiska, na których umieszczała go jego ukochana partia, aż po członkostwo w organie podającym się za KRS. Portal orzeczeń sądów powszechnych, zarządzany przez ziobrowe ministerstwo, niestety nie przytacza wyroków tej wybitnej postaci, a szkoda – bo był tak oryginalny w poglądach, że wiele tych wyroków uchylano. To świadczy o jego odwadze, bo przecież nie jest łatwo widzieć prawo zupełnie innym niż większość prawników. Pan Jarosław prowadzi ożywioną działalność na Twitterze, nie dostrzegając w tym niczego niegodnego sędziego. Pisze odważną angielszczyzną, nie kłaniając się regułom pisowni w tym języku. Przytoczmy fragment wpisu z 10 lutego, odpowiedź na wpis prof. Laurenta Pecha z uniwersytetu w Londynie, krytykujący (oczywiście niesłusznie, ale co taki Anglik może wiedzieć) rzekomy zamach na niezależne sądownictwo w Polsce: „It concernes mainly the german NCJ . Didin’t you know? So, there are no common european standards, how to elect NCJ! You can rate the election of polish NCJ only under Polish Constitution”. Cztery zdania i aż sześć odważnych aktów odrzucenia reguł pisowni i przyjętych znaczeń w języku angielskim: „concernes” zamiast „concerns”, „polish” zamiast „Polish” („polish” to „polerować”, np. buty – nic dziwnego zresztą, że się Dudziczowi nasunęło samo), „european” zamiast „European”, „german” zamiast „German” (w obu przypadkach rozumiemy – przecież to normalne, że taki patriota jak Dudzicz nie odda honoru Europie czy Niemcom), „didin’t” zamiast „didn’t” i w końcu „rate” w jakimś dziwnym znaczeniu (słowo to absolutnie nie oznacza „oceniać”, o co chyba chodziło Dudziczowi). Panu Jarosławowi pytania prejudycjalne do TS kojarzą się z pisaniem listów do carycy Katarzyny, a też i uważa on, że to, czy pytanie prejudycjalne polskiego sądu ma podstawę w przepisie Traktatu o UE, winien oceniać Dudzicz właśnie, jak również np. polski organ udający Trybunał Konstytucyjny. Pan Jarosław jest odważny i każdemu, kto uważa inaczej – czyli np. samemu TSUE – bohatersko zarzuca nieznajomość „prawa europejskiego”. Czyli zarzuca to wszystkim, bo wszyscy znający się na prawie UE mają inne zdanie niż pan Jarosław. Tym gorzej dla nich, bo to pan Jarosław ma stołek i to go przecież upoważnia do publicznego poniżania dyskutantów.
Wspomnijmy też postać Elżbiety Pieniążek, szefowej Prokuratury Regionalnej w Białymstoku od 2016 r. To powołana przez Ziobrę była agentka CBA, służby znanej z apolityczności i braku dyspozycyjności wobec PiS. W 2018 r. „Tygodnik Powszechny” pisał o prokuratorce noszącej nazwisko bliskie sercu Kaczyńskiego i Rydzyka, że to „przyjaciółka agenta Tomka i prokuratorka lojalna wobec Ziobry”. Wspaniałe kwalifikacje. I potwierdzone osiągnięciami. Już w lutym 2019 r. TVN ujawniła, że kiedy podlegli pani Elżbiecie prokuratorzy chcieli wezwać p. Andruszkiewicza (działacz jakże nie-faszystowskiej Młodzieży Wszechpolskiej i wiceminister w rządzie PiS) i przeszukać jego biuro w związku z podejrzeniem o fałszowanie podpisów na listach wyborczych, to pani Elżbieta miała „zabrać prowadzącym akta i wysłać je do Warszawy”. To na pewno pomówienia, bo przecież takie utrudnianie śledztwa, i to w tak istotnej sprawie, powinno spotkać się, gdyby była to prawda, z uchyleniem immunitetu i aresztowaniem. Więc na pewno nie miało to miejsca. Na pewno też najbliższe miesiące, czyli końcówka rządów deweloperów z PiS, przyniosą jakiś awans pani Elżbiecie. Partia może na nią liczyć, tak jak awansowana Elżbieta może liczyć na partię – wszak to jej zawdzięcza awans na szefową regionalnej prokuratury. Buzi.
A jakże tu zapomnieć o Krzysztofie Sieraku? To zastępca prokuratora generalnego, który nakazał wycofać akt oskarżenia przeciwko siejącemu nazistowskie obrzydliwości byłemu księdzu Międlarowi. Jakże słusznie. Przecież nawoływanie do nienawiści służy oczyszczaniu Polski, z osób takich jak np. Paweł Adamowicz, ale też z elementów obcych, jakże nielubianych przez Międlara, np. z Żydów. Zapamiętajmy nazwisko pana Krzysztofa, kiedy po przegranej PiS zapragnie on znów przejść w prokuratorski stan spoczynku. Już raz z niego korzystał, ale wrócił do prokuratury, aby siać dobro.

***

PiS trafi na śmietnik historii za kilka miesięcy, trwa już nawet odliczanie do momentu, kiedy zacznie się wielki proces odrywania tej grupy od stołków, limuzyn i apanaży. Pamiętajmy wtedy o tych nielicznych prawnikach, którzy wspomagali PiS swoimi nazwiskami i tytułami, jakie im nadano. Naprawa Polski będzie wymagać jednak nazwania zachowań ludzkich po imieniu. To nie zemsta, tylko oddanie sprawiedliwości.

Facebook Comments