Zwykły człowiek umiera raz. I zwykle potem mówi się o nim tylko dobrze.

Polityk umiera nieraz kilka razy. Zwykle najpierw politycznie, a dopiero potem fizycznie. Często, już po pierwszej śmierci politycznej, mówi się o nim źle.

Oczywiście od powyższej reguły istnieje wiele odstępstw. Niedawno światowa opinia publiczna pasjonowała się informacjami o śmierci klinicznej przywódcy Korei Północnej, Kim Dzong Una. Podające się za wiarygodne źródła przekonywały, że powszechnie znany polityk zniknął z życia publicznego, bo przeszedł nieudaną operację serca i popadł w śpiączkę.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments
Poprzedni artykułPandemia i wolność pośmiertna
Następny artykułProwincjałki (12)
Poseł na Sejm RP w latach 1997–2007. Redaktor i felietonista w: „itd”, „Trybunie”, „NIE”, Lewica24. Publikował też w „Przeglądzie Tygodniowym”, „Sztandarze Młodych”, „Przeglądzie”, „Dziś”, Onecie, Strajku, „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, mediach chińskich. Publicysta, komentator radiowy i telewizyjny, scenarzysta, wykładowca akademicki. Autor i współautor ośmiu książek poświęconych kulturze i polityce. Odznaczony medalem Zasłużony dla Kultury „Gloria Artis” oraz „Tęczowym Laurem”, „Srebrnymi Ustami” i „Złotą Odznaką” Stowarzyszenia Filmowców Polskich. (Wielbiciel i znawca orientalnych potraw, w tym trunków – przyp. red).