28 lipca 1993 r. Polska zawarła konkordat. Jak się okazało, podpisała cyrograf. Dopiero co odzyskaną od czerwonych niepodległość oddała czarnym, i to dobrowolnie. A oni, na wzór innych zaborców, kantują nasz kraj i terroryzują nas, przy pobożnej akceptacji zindoktrynowanych mas.

Chyba mało kto w Polsce ma świadomość rozmiaru grabieży i bezprawia, jakie dokonały się od podpisania przez Rzeczpospolitą Polską umowy ze Stolicą Apostolską. Podejmowane od czasu do czasu przez media próby analizy kosztów tejże umowy kończą się niepowodzeniem, ponieważ Kościół katolicki strzeże rzeczywistego obrazu wyzysku, dokonywanego na państwie polskim. Ogólnopolski raport finansowy Kościół ujawnił tylko raz: w 2012 r. Katolicka Agencja Informacyjna w porozumieniu z episkopatem wydała dokument o stanie finansów Kościoła i zarobkach duchownych. Trudno to nazwać dokumentem obiektywnym, ukazującym faktyczny stan posiadania polskiego Kościoła. Wydźwięk tego raportu jest taki, że sytuacja materialna polskich parafii jest coraz trudniejsza, Kościół i duchowni klepią biedę, bo kryzys gospodarczy, bo wierni mniej zaangażowani, bo nie sypią groszem, a przecież parafie utrzymują się głównie z niedzielnych tac. Krótko mówiąc, głód zagląda polskiemu duchowieństwu w oczy. Tymczasem kwoty, jakie z budżetu państwa płyną do Kościoła wartkim strumieniem wydają się temu „dramatycznemu” stanowi KK wyraźnie przeczyć lub każą mniemać, że polski Kościół, niczym czarna dziura, potrafi wchłonąć dosłownie wszystko, co do niego wpadnie i śladu po tym nie będzie… Oprócz dziury oczywiście… W dodatku czarnej.
Zanim jednak spróbujemy pokazać, ile owych państwowych dóbr w tej dziurze przepada, pochylmy się na moment nad przyczyną, czyli konkordatem.

Zniewolenie na życzenie

Podpisano go ponoć z powodu potrzeby rodaków, którzy deklarują się jako katolicy. Podpisano, by „podkreślić rolę odegraną przez Kościół w tysiącletnich dziejach Państwa Polskiego” oraz dla podkreślenia „znaczenia pontyfikatu Jego Świątobliwości Papieża Jana Pawła II dla współczesnych dziejów Polski”. Poza tym „w trosce o pomyślny rozwój naszego kraju”, „o rozwój wolnego i demokratycznego społeczeństwa”, którego clue stanowi „poszanowanie godności osoby ludzkiej i jej praw”, a także ze względu na „doniosły wkład Kościoła w rozwój osoby ludzkiej i umacnianie moralności”.
Z perspektywy czasu, zwłaszcza dziś, kiedy na jaw wychodzą kolejne afery związane z epidemią pedofilii czy machlojkami finansowymi w KK, wszystkie te argumenty wydają się kiepskim żartem. Mimo to umowa zawarta w oparciu o te właśnie przesłanki nadal obowiązuje i zapewnia Kościołowi profity. Co zyskał Kościół na jej podpisaniu?
Po pierwsze, począwszy od art. 3 do art. 6.1 konkordat stanowi, że Polska szanuje fakt, iż KK jest strukturą autonomiczną i nie wtrąca się do jego spraw, do zarządzania przez KK majątkiem i podejmowanych przez niego działań. Jednakże w dokumencie nie zaznacza się nigdzie tak wyraźnie poszanowania autonomii Polski przez Kościół.
Po drugie, Kościół zapewnia sobie nienaruszalność ze strony państwa miejsc sprawowania przez niego kultu religijnego czy grzebania zmarłych, chyba że sam Kościół zdecyduje inaczej. Więc jeśli to on zdecyduje się np. przerobić cmentarz na stację benzynową, to OK, jeśli chciałoby tego państwo polskie, nie ma szans.
Po trzecie, w zasadzie dostaje wolność co do sprawowania kultu publicznego i nie potrzebuje na to żadnych specjalnych zezwoleń, „chyba że odpowiednie przepisy prawa polskiego stanowią inaczej, w szczególności ze względu na bezpieczeństwo i porządek publiczny”.
Państwo polskie zobowiązuje się wspierać KK w działaniach „na rzecz obrony i poszanowania instytucji małżeństwa i rodziny, będących fundamentem społeczeństwa”. Gwarantuje też organizowanie w państwowych placówkach edukacyjnych „nauki religii w ramach planu zajęć szkolnych i przedszkolnych”, przy czym „program nauczania religii katolickiej oraz podręczniki opracowuje władza kościelna”. Dodatkowo państwo zapewnia „dzieciom i młodzieży katolickiej, przebywającym na koloniach i obozach oraz korzystającym z innych form zbiorowego wypoczynku, możliwość wykonywania praktyk religijnych, a w szczególności uczestniczenia we mszy św. w niedziele i święta”. Co oznacza, że państwo w każdych okolicznościach ma wspierać katoindoktrynację, ale wpływu na jej przekaz nie ma żadnego.
Następnie KK dostaje prawo do zakładania i prowadzenia placówek oświatowych i wychowawczych, przy czym mają być one „dotowane przez państwo lub organy samorządu terytorialnego”. Ma także prawo do „swobodnego zakładania i prowadzenia szkół wyższych, w tym uniwersytetów, odrębnych wydziałów i wyższych seminariów duchownych oraz instytutów naukowo-badawczych”. Z adnotacją, że państwo dotuje funkcjonowanie Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a także „rozważy udzielanie pomocy finansowej odrębnym wydziałom” uczelni katolickich. Co już rozważyło i ochoczo dopłaca nie tylko do tych dwóch.
W umowie znalazł się także zapis o „opiece duszpasterskiej nad żołnierzami wyznania katolickiego w czynnej służbie wojskowej, w tym również zawodowej”. Mowa także o konieczności zapewnienia przez Rzeczpospolitą Polską „warunków do wykonywania praktyk religijnych i korzystania z posług religijnych osobom przebywającym w zakładach penitencjarnych, wychowawczych, resocjalizacyjnych oraz opieki zdrowotnej i społecznej, a także w innych zakładach i placówkach tego rodzaju” (czytaj: dodatkowe fundusze na budowę kaplic). Zobowiązuje też Polskę do zawarcia umowy o pracę z kapłanami, pełniącymi funkcje kapelanów w tychże placówkach.
Na koniec KK dostaje też wolność posiadania własnych mediów, do rozkręcania własnych biznesów, rozbudowywania i budowania nowych kościołów, państwo zaś „w miarę możliwości ma udzielać wsparcia materialnego w celu konserwacji i remontowania zabytkowych obiektów sakralnych i budynków towarzyszących, a także dzieł sztuki stanowiących dziedzictwo kultury”. Zważywszy że KK jest w posiadaniu 24 proc. wszystkich zabytkowych obiektów Polski, żądania dopłat nie mają końca.
I wisienka na torcie: KK może dokonywać zbiórek pieniędzy na rozmaite cele bez konieczności stosowania się do obowiązującego w Polsce prawa o zbiórkach publicznych.
Podsumowując, konkordat pozwolił „rozgościć się” KK w Polsce na specjalnych prawach, natomiast Polska jako taka ma się od spraw KK trzymać z daleka, co najwyżej może, a nawet powinna, finansować jego pomysły i wszelakie kościelne widzimisię.

Biedny misio

Oprócz specjalnych praw, jakie otrzymał KK na mocy konkordatu oraz obowiązków, w jakie wobec Kościoła wpakowała się Polska, sprawy finansowe na linii państwo – Kościół regulowały ponadto zapisy ustawy z 20 marca 1950 r. „o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki, poręczeniu proboszczom posiadania gospodarstw rolnych i utworzeniu Funduszu Kościelnego”. Na mocy tej ustawy od 1989 r. przy MSWiA działały komisje majątkowe, które przez wiele lat przekazywały KK grunty, odkupując je od właścicieli po zaniżonych cenach. Jak w 2008 r. stwierdził Klub Lewicy, zgłaszając sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, summa summarum komisje majątkowe przekazały Kościołowi więcej gruntów, niż państwo przejęło od niego w okresie PRL. W efekcie szacuje się, że majątek polskiego Kościoła w gruntach wynosi aż 160 tys.  hektarów!
Co do Funduszu Kościelnego, od 1990 r. dotowanego wyłącznie z budżetu państwa, większa część pieniędzy z tego funduszu idzie właśnie na KK. Z FK finansowane jest 80 proc. składek na ubezpieczenie społeczne, rentowe i wypadkowe osób duchowych oraz 100 proc. składek za członków zakonów kontemplacyjnych klauzurowych i misjonarzy w okresie pracy na terenach misyjnych. Dodatkowo od 2016 r. pieniądze z Funduszu mogą również dotować konserwację i remonty obiektów sakralnych oraz kościelnych o wartości zabytkowej. W efekcie z 2 mln zł, które w 1990 r. ramach FK otrzymał Kościół z budżetu państwa, rozmiar dotacji w ramach tego instrumentu wzrósł do blisko 157 mln zł w 2018 r. W ciągu 28 lat państwo dało KK, tylko i wyłącznie w ramach FK, 1 838 067 000 zł.
Czy rzeczywiście takiej kwoty Polska nie mogła lepiej wykorzystać? Przy założeniu, że jedno przedszkole dla 250 dzieci kosztuje 4 mln zł można uznać, że dałoby się za tę kwotę wybudować 460 przedszkoli, w których opiekę mogłoby otrzymywać, i to przez wiele lat, 115 tys. dzieci.
Mimo to KK wciąż przekonuje, że jest biednym misiem, który bez państwowych dotacji zginie.

Bogaty żebrak

Aby zrozumieć, jak biedny jest ów miś, nie da się pominąć statystyk. Pochodzą one z różnych źródeł, ale w wielu z nich pewne liczby się powtarzają, można więc uznać, że są dość wiarygodne.
W Polsce jest 10 392 parafii oraz 17 533 kościołów i kaplic. Warto uwzględnić, że średni koszt budowy jednego kościoła wynosi co najmniej 15 mln zł (30 domów jednorodzinnych). Wiele świątyń wybudowano w ostatnich czasach, bo w 1989 r. było ich 9 358, a więc nowych od tego czasu przybyło sporo.
Na wspomnianych już 160 tys. ha gruntów, które są w posiadaniu polskiego KK, znajduje się 2 200 domów zakonnych, 83 zakony kontemplacyjne, 69 uczelni wyższych i seminariów duchownych, a także wiele biznesów, jak np. liczący 12 tys. mkw. Roma Office Centre w Warszawie, wybudowany za, bagatela, 24 mln dolarów na działce archidiecezji warszawskiej, otrzymanej od miasta. W obiekcie działają restauracje, biura i rozmaite punkty usługowe, z których wynajmu kasa płynie do kurii.
Są też i takie kwiatki, jak choćby rezydencja metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia. 3,3 tys. mkw., wykupione od miasta za 1 proc. wartości, w zamian za zrzeczenie się przez kurię praw do parku Oliwskiego. Do tego pałac w Bobrówce i jeszcze 21 ha ziemi, po której pląsają daniele.
Z danych stowarzyszenia Neutrum wynika, że tylko z dopłat UE za ziemie rolne KK uzyskuje rocznie minimum 80 mln zł.
Prowadząc 114 specjalistycznych, 2 449 przyparafialnych, 288 dekanatalnych i 31 rejonowych poradni rodzinnych, w których pracuje 1 543 duszpasterzy, 4 477 doradców, 1 024 specjalistów, KK również może się domagać dofinansowania od państwa. A są jeszcze: katolickie domy samotnej matki (29), katolickie ośrodki adopcyjno-opiekuńcze (11), katolickie przedszkola i szkoły podstawowe (1 240), szkoły średnie (417), szkoły wyższe i uniwersytety (69), szpitale (33), ambulatoria (244), domy opieki (267) i sierocińce (538) oraz mnóstwo katolickich fundacji, stowarzyszeń, wydawnictw, rozgłośni radiowych i telewizji, a także około 10 tys. cmentarzy, z których można ciągnąć zyski i z kieszeni Polaków (opłaty za grób), i od państwa (cmentarne zabytki).
Tylko roczne dofinansowanie z budżetu państwa katolickich uczelni wyższych wynosi około 200 mln zł. Dopłaty do reszty należy przynajmniej potroić.
Jak już wspomnieliśmy, państwo opłaca z Funduszu Kościelnego 80 proc. składek za 30 925 księży, 1 300 mniszek, 11 600 mnichów, 18 000 zakonnic, 2 300 alumnów, 153 biskupów, 15 arcybiskupów, a także płaci pensje około 16 000 nieświeckich katechetów (35 mln zł rocznie z budżetu Ministerstwa Edukacji).
Wspiera też katolickie biznesy, w szczególności Tadeusza Rydzyka, który tylko w dwóch pierwszych latach rządów PiS dostał 80 mln 921 tys. zł z publicznych pieniędzy. Około 40 mln zł przeznaczono na geotermię, prawie 26,5 mln zł otrzymała fundacja Lux Veritatis, a kolejne 88 mln zł państwo obiecało Ojcu Dyrektorowi za 725 godzin amatorskich nagrań wywiadów o ratowaniu Żydów.
Tu należy dodać, że duchowni w Polsce nie płacą podatków jak inni obywatele, lecz zaledwie kwartalny ryczałt, który dla wikarych wynosi około 100 do 400 zł, a dla proboszczów od 300 do 1 300 zł. KK nie płaci też podatku od niedzielnych zbiórek na tacę, które w najniżej liczonej stawce dają Kościołowi zysk roczny w wysokości 700 mln zł, choć wielu twierdzi, że jest znacznie większy. Do tego należy doliczyć zyski z opłat za intencje mszalne (od 10 do 100 zł), chrzty (20–250 zł), śluby (500–1500 zł), pogrzeby (200–1000 zł), wypominki, pokropki, poświęcenia (50–2000 zł) oraz coroczną kolędę (50–150 zł od domostwa). A wszystko to bez paragonów, faktur i kas fiskalnych.
Gros pieniędzy państwo wydaje również na konkordatowych kapelanów. Tylko w 2018 r. MON wydał na Duszpasterstwo Wojskowe 21 mln zł (132 kapelanów). W latach 2015–2018 na utrzymanie 19 kapelanów Straży Granicznej MSWiA zapłaciło 5 mln zł. Do tego doliczyć należy kapelanów: więziennych (190), szpitalnych (około 1 000), straży pożarnej (17), policji (201), SOP (3), KAS (9) czy Służby Celnej (6).
Państwo dokłada do kościelnych inwestycji (patrz: 4 mln dotacji ministra Glińskiego do budowy Świątyni Opatrzności Bożej plus 110 mln zł z budżetu państwa i Mazowsza w ramach wybiegu, jakim było ulokowanie w świątyni muzeum JP2), kościelnych imprez (patrz: Światowe Dni Młodzieży w Krakowie – 170 mln zł z budżetu państwa), a także organizacji charytatywnych (patrz: Caritas około 5,5 mln zł rok).
Nawet nie robiąc szczegółowego podsumowania, nietrudno zauważyć, że KK kosztuje Polskę każdego roku wiele miliardów złotych. A co z tego ma Polska?

Czarna dziura

W naszym kraju nieustannie brakuje żłobków, przedszkoli, szpitali psychiatrycznych, domów opieki dla seniorów, funduszy dla opiekunów osób niepełnosprawnych, pieniędzy na podwyżki pensji dla lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli. Kolejnym pokoleniom grożą głodowe pensje, bo społeczeństwo się starzeje, a wydatki okołozdrowotne i zapotrzebowanie na usługi opiekuńcze wciąż rosną.
Polaków zabija smog. Rośnie umieralność z powodu chorób cywilizacyjnych. Nie ma funduszy na renowację polskiej sieci energetycznej, która pamięta czasy króla Ćwieczka, więc ceny prądu oraz naturalnych surowców energetycznych, które są na wyczerpaniu, idą w górę. Tymczasem państwo inwestuje miliardy złotych w średniowieczną instytucję, która wciąż wysysa coraz więcej i straszy lud wizją kary za nielojalność po śmierci. Jednocześnie instytucja ta, która jak się okazuje ma więcej złego za skórą niż sam Belzebub, ingeruje w politykę autonomicznego państwa, zagląda do łóżek obywateli, kobietom pod spódnice, a molestowanym dzieciom zamyka usta. Na społeczeństwo, które ją utrzymuje, lekceważąco spogląda z góry i chce decydować o życiu ludzi. Poprzez swoją niereformowalność i butę tkwi w mentalności wieków ciemnych i na wzór tamtych czasów przyczynia się do społecznych podziałów i nierówności. Wbrew temu, co zawarto w umowie konkordatowej, jako kasta uprzywilejowanych KK nie rozwija morale, ale je niszczy, wykorzystując naiwność i duchowe ubóstwo części Polek i Polaków. A to wszystko dzieje się za przyzwoleniem i w majestacie świeckiego prawa i woła o pomstę do nieba.
„Kościół stał się wielkim hamulcowym, wielkim wstecznikiem, a więc i wielkim szkodnikiem rozwoju Polski” – powiedział w jednym z wywiadów Maciej Michalik, prof. nadzwyczajny Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. „I tak jak władza PiS stanowi aberrację w polskiej historii, tak i pozostający w organicznym sojuszu z PiS Kościół jest wielkim wstydem i wyrzutem sumienia. Musimy dążyć do uwolnienia od takiego Kościoła i do uzyskania pełnego rozdziału państwa i Kościoła” – uważa profesor.
I trudno się z nim nie zgodzić.

Podstawowe źródła:
„Mały Rocznik Statystyczny” 2018; Polityka.pl, 2018, „Ile zarabiają księża?”; Rzeczpospolita.pl, 2018, „Fundusz Kościelny rekordowo wysoki”; Tvn24bis.pl, 2018, „Nie tylko związkowcy tankują ze zniżką. Lotos daje rabaty także księżom”; GUS, 2017, „Struktura administracyjna KK w Polsce i podstawowe statystyki”; Petronews.pl, 2017, „Nowe przedszkole w Płocku ma kosztować 10 mln zł. A jak jest w Polsce?”; Polityka.pl, 2016, „Stan posiadania Kościoła katolickiego w Polsce”; Newsweek.pl, 2016, „Datki, ziemia i biznes. Jak zarabia Kościół?”; Onet.pl, 2015, „Kieszeń Pana Boga”; Racjonalista.pl, 2013, „Kościołowi wciąż za mało”; Niedziela.pl, 2013, „Unikalny raport o majątku kościelnym”; Wyborcza.pl, 2012, „Komisja majątkowa – skrywany raport rządu: Kościołowi ile się da”; Lewica.pl, 2012, „Ile nas kosztuje Kościół”; Money.pl, 2012, „Fundusz Kościelny to nic. Zobacz, ile kosztuje nas konkordat”; Nto.pl, 2012, „Ile państwo dopłaca do Kościoła?”; KAI, 2012, „Finanse Kościoła Katolickiego w Polsce” (analiza); Wp.pl, 2010, „Kościół ma sponsora, a podatnicy podwyżkę VAT”; Kulturaswiecka.pl, 2010, Stefan Wojtkowiak: „Dobra martwej ręki”; Dziennik Ustaw nr 51 poz. 318, 1993, „Konkordat między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską”; Przedszkola.edubaza.pl, „Przedszkola w Polsce”

Facebook Comments