V Kolumna

Genderowe wampiry
Reklama „wstrząsającego dokumentu” – „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” – to produkcja Fundacji Polska Ziemia. Swoją premierę reklama ta miała w TVTrwam. Możemy zobaczyć, jak siedząca w toalecie, blada, demoniczna istota, z symbolem płci męskiej i żeńskiej na czole, wbija w widza hipnotyzujący wzrok. W pierwszej chwili trudno nie skojarzyć spotu z sagą Stephenie Meyer „Zmierzch” o wampirach. Czyżby to właśnie wampiry wydawały się katolom nieokreślone płciowo, zgenderyzowane? Nic bardziej mylnego, tytułowy zmierzch dotyczy cywilizacji chrześcijańskiej, która słabnie wskutek „genderowej wojny i zabijania tożsamości płciowej”. Występujący w filmie ks. prof. Paweł Bortkiewicz ostrzega przed atakiem na rodzinę i Kościół: „Genderyzm jako forma neomarksizmu nieustannie poszukuje
wroga”. Naszym zdaniem, jest dokładnie odwrotnie, to Kościół hierarchiczny poszukuje wroga, aby utrzymać owieczki w zagrodzie i wymyśla w tym celu brednie, wołające o pomstę do nieba.

Roma locuta…
W sieci krąży reprodukcja przedwojennej wolnomyślicielskiej ulotki, z nagłówkiem „Daty powstania niektórych rzymskokatolickich wierzeń i praktyk”. Wymieńmy tylko część: modlitwy za umarłych – rok 300 po Chrystusie, nabożeństwo do Marii i świętych – 788, oddawanie czci krzyżom, obrazom i relikwiom – 788, post w piątki i przed Wielkanocą – 998, wytwarzanie wody święconej – 1000, zakaz małżeństw kapłanów – 1079, sprzedaż odpustów – 1190, oddawanie czci opłatkowi (adoracja) – 1220, uszna spowiedź przed kapłanem – 1215 (nie znał tej daty „profesor” Jędraszewski, bredząc o spowiedniku Dobrawy z roku 966), czyściec wynaleziony – 1438, Niepokalane Poczęcie NMP uchwalone – 1864, nieomylność papieża wprowadzona – 1870. I przez dwa tysiące lat Kościół twierdzi, że jest depozytariuszem wiecznej, niezmiennej prawdy, a w jego doktrynie nie wolno zmienić nawet przecinka.

Efekt Sekielskich
Rządowy CBOS przeprowadził sondaż, w którym zapytał Polaków o ocenę działalności Kościoła katolickiego. Tak fatalnych ocen nie było od ćwierć wieku! Działalność Kościoła pozytywnie ocenia 48 proc. badanych (w porównaniu z badaniem sprzed dwóch miesięcy spadek o 9 proc.), negatywnie zaś 40 proc. (wzrost o 8 proc.). Komentatorzy tłumaczą to efektem filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, który podziałał jak wybuch bomby w naszym zatęchłym bajorku. Mimo to zadowolone ze swoich pasterzy owieczki wciąż przeważają liczbowo nad zbuntowanymi, co znalazło odzwierciedlenie w wynikach wyborów europejskich. Trend jednak jest antyklerykalny, nawet jeśli na odwrócenie proporcji trzeba poczekać jeszcze parę lat.

Lans Klepackiej
„Klepacka znów się pogrąża” – donosi nie bez satysfakcji portal Planeta.pl. Też odnosiliśmy ostatnio wrażenie, że czołowa polska windsurferka straciła instynkt samozachowawczy. Bez żenady wygłasza publicznie coraz bardziej agresywnie coraz większe brednie (edukacja seksualna to „zamach na nasze dzieci”, „homolobby” zniszczy wszelkie wartości i pozbawi Polaków tożsamości narodowej). Na ulicy przed lokalem wyborczym 26 maja wdała się w pyskówkę z Kingą Rusin, co natychmiast nagrała, żeby pochwalić się w mediach społecznościowych. Cud boski, że nie doszło do mordobicia. W nagrodę za zasługi dla Katolandu zaproszono Zosię do TV Trwam, gdzie bez przeszkód wyrażała opinie o gejach, normalsach, Polsce i świecie, licząc na aplauz widowni. Cóż, kariera sportowa się kończy, a u Rydzyka można zarobić. Lans Klepackiej na postawie anty-LGBT przyniósł jej nawet tytuł honorowego członka Światowego Związku Żołnierzy AK. Krótko się nim jednak cieszyła, bo okazało się, że przyznanie olimpijce przez władze Okręgu Warszawa Wschód odznaczenia wzbudziło sprzeciw ogólnopolskiego zarządu związku, który stwierdził, że z Klepackiej taki członek honorowy jak z koziej dupy trąba i natychmiast ją tytułu pozbawił.

Generalska emerytura Głódzia
Po filmie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w którym pojawia się wątek horrendalnie wysokiej emerytury arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, sprawą zainteresował się serwis Money.pl. Z jego ustaleń wynika, że mimo iż hierarcha przepracował w wojsku zaledwie 15 lat, pobiera emeryturę należną generałom po 35 latach służby. A ta, jak podaje MON, wynosi od 10 do 17 tys. zł. Skąd więc wzięło się cudowne 20 lat, które uprawniałoby Głódzia do pobierania wysokiego świadczenia? Oczywiście próżno się tego dowiedzieć oficjalnymi kanałami, bo ani Kuria Metropolitalna w Gdańsku, ani MON nie spieszą z wyjaśnieniami. Dlatego serwis poprosił o pomoc adwokata Piotra Modzelewskiego, specjalizującego się w sprawach związanych ze świadczeniami emerytalnymi dla żołnierzy. Jego zdaniem, na brakujący okres służby mogły się złożyć lata pracy duchownego przed i po służbie, na podstawie których wylicza się maksymalny wymiar emerytury. Tyle że emerytowany musiałby zawnioskować o zaliczenie dodatkowych lat. Czy to zrobił, czy jednak przyznano mu „po kolesiosku” wyższe uposażenie z automatu, tego nie udało się ustalić. Jak jednak konstatuje Money.pl, Głódziowi na emeryturze pieniądze z pewnością się przydadzą, bo przecież pałac, prywatny kościół i posiadłość w Bobrówce, które arcybiskup posiada, trzeba jakoś utrzymać.

Rydzykowy minister na aucie
Prof. Mariusz Orion Jędrysek stracił stołek wiceministra środowiska i głównego geologa kraju. Oficjalnie powodem miała być opieszałość Jędryska w wydawaniu koncesji na wydobycie surowców, z czego niezadowolone były spółki energetyczne. Nieoficjalnie mówi się, że to cios dla postaci, z którymi Jędrysek blisko współpracował: ojca dyrektora i Antoniego Macierewicza. Zwłaszcza temu pierwszemu były geolog kraju zrobił dobrze, bo dzięki jego decyzjom i osobistym staraniom rydzykowa fundacja Lux Veritatis otrzymała z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ok. 27 mln zł na toruńską geotermię, mimo że wszystkie ekspertyzy wskazywały, że geotermalne odwierty w Toruniu nie mają sensu. Jędrysek się uparł i tak kombinował, że fundusze jednak do redemptorysty popłynęły. Potem przelano mu jeszcze dodatkowo 19,5 mln zł na budowę ciepłowni i kolejne 12,3 mln zł na ciepłociągi. Na nieukończony projekt geotermalny w Toruniu NFOŚiGW przeznaczył łącznie 58,3 mln zł. Teraz Rydzyk stracił swojego „ciepłego” człowieka w rządzie. Czy to oznacza, że „biedaczek” zamarznie?

Jezus na lodzie
Na nowotarskim lodowisku Jezus z Nazaretu zajął miejsce hokeistów. Z budżetu obywatelskiego 2019 dla Nowego Targu zorganizowano po raz kolejny ewangelizacyjną imprezę z cyklu „Jezus na lodowisku”. Za przyczyną parafii pw. św. Katarzyny oraz burmistrza Nowego Targu Grzegorza Watychy wierni jednali się z Bogiem przez całą sobotę 8 czerwca br. Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu, wzorem lat ubiegłych, została pięknie przystrojona na przyjście „Żywego Pana Jezusa oraz Matki Bożej w figurze Ludźmierskiej Pani, zwanej Gaździną Podhala”. Jej drewnianą wersję na miejsce dostarczyli ludźmierscy górale. Modlitewny harmonogram wypełniły konferencje, odczyty, msze i świadectwa nawróconych. Nie zabrakło także zdjęć z lądowania w 1979 r. JP2 na nowotarskim lotnisku. W sezonie Miejska Hala Lodowa w Nowym Targu służy treningom lokalnego hokejowego beniaminka, drużyny Podhale Nowy Targ, która po kolejnej zmianie trenera jest obecnie w fazie podpisywania kontraktów z nowymi zawodnikami. Miejmy nadzieję, że ta transformacja wraz z wymodloną na wskroś taflą przyniesie sukcesy. Przynajmniej sportowcom.

Artykuł pochodzi z numeru 0 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *