V kolumna

Haracz dla św. Piotra
Imieniny Piotra i Pawła, w Kościele święto apostołów o tych imionach, to dzień zbierania kasy dla papieża i Watykanu. Wierni, dając na tacę lub wrzucając pieniądze do puszki, płacą wtedy daninę zwaną obolem św. Piotra, czyli świętopietrze. Z tego tytułu w latach 2000 z kościołów lokalnych płynie do Stolicy Apostolskiej rok w rok 70-100 mln dolarów (z tendencją spadkową). Ile świętopietrza uiszcza Polska, stanowi starannie skrywaną tajemnicę. Podejrzewamy, że nie są to astronomiczne kwoty, bo po cóż płacić na „lewaka” Franciszka, kiedy pieniądze można wykorzystać na luksusy Głódziów oraz Jędraszewskich. I nowe megainwestycje.

Ziobro w rozkroku
Wspominaliśmy już w „FiM” o ataku Ziobry na sieć Ikea, która zwolniła pracownika za hejt wymierzony w osoby LGBT, zamaskowany cytatami z Biblii (mocno anachronicznymi). Na pewno nie użyłby ich obecny papież. Nie wiadomo zresztą, co ma oznaczać wymienione w jednym z nich „zgorszenie” – dla jednych będzie to homoseksualizm, dla innych pedofilia kleru. Tak czy owak Ziobro, grając obrońcę wolności religijnej, wpada we własne sidła, licząc zapewne na to, że pisowski ciemny lud tego nie zauważy. Bo skoro drukarzowi z Łodzi wolno pogonić precz klientów, którzy chcą wydrukować materiały fundacji LGBT, to Ikei też wolno prowadzić własną politykę w kwestiach zahaczających o światopogląd (i zwolnić pracownika, który ostentacyjnie olewa przyjęte przez firmę zasady). Przyjmując logikę Ziobry, doszlibyśmy do absurdu: drukarz korzysta z wolności sumienia, a szwedzki koncern (który też ma właścicieli) już nie? Wolnoć Tomku w swojej firmie, prawda, panie Zbyszku?

Bojkot sterowany
Rozkręca się katolicki bojkot sklepów Ikea. Głosy jego zwolenników w sieci dowodzą, że nie jest to spontaniczna akcja społeczna, tylko działanie sterowane z jednego ośrodka, niczym bombardowanie strajkujących nauczycieli setkami mutacji postu o kuzynce. Powtarza się kilka schematów. 1) Wszyscy chcieli wydać sporą kasę w Ikei, patrz wyznanie: „Miałem kupić kuchnię, ale dam zlecenie polskiej firmie… Straciliście 6 000 zł”; 2) Użycie ognia, niczym starotestamentowy Bóg wobec Sodomy i Gomory: „Dobrze się palą w piecu mebelki, zupełnie jak wasze deklaracje równości, skoro prześladujecie heteryków” (prześladowanie heteryków w Ikei polega na tym, że nie pozwala im się prześladować homo); 3) Użycie wody, nawiązujące do biblijnego potopu: „W ramach walki ze szwedzkim najeźdźcą spuściłem im 83 razy wodę w toalecie”; 4) Najwyższy wymiar kary: „Mam szklanki z Ikei. Przyjadę do domu i je wszystkie potrzaskam”. Nie brak w Polsce fanatyków, ale nie aż takich, żeby palili swoje meble i tłukli swoje szklanki.

Skąd wieje wiatr
„Od bezdomnego dostałem. Tak im powiedz. Przyjechał bezdomny i dał mi dwa samochody, pan Stanisław z Warszawy, a potem wziął i umarł” – mówi w nowym filmie Patryka Vegi pt. „Polityka” Zbigniew Zamachowski w roli Tadeusza Rydzyka. „Pozdrowienia od Ojca Dyrektora!” – pisze reżyser na Instagramie, publikując kolejny fragment filmu, żeby wzbudzić apetyt. Premiera na jesieni. Vega to ciekawy przypadek: twórca filmów, których ścieżka dźwiękowa zawiera głównie przekleństwa, opowiada o swoim cudownym nawróceniu („Na mszy o uzdrowienie modliłem się, aby Bóg sprawił, żeby przestał mnie boleć kręgosłup (…). W kościele zrobiło się lodowato, choć był środek lata. Do moich pleców zbliżył się zimny wiatr i poczułem, jak jakaś siła przestawia mi kręgi w odcinku szyjnym kręgosłupa. (…) Od tamtej pory Biblia stała się dla mnie instrukcją, jak żyć”). Za te wyznania i antyaborcyjny „Botoks” dostał nawet katolicką nagrodę św. Grzegorza. Ale ostatnio najbardziej kasowe są filmy antyklerykalne.

Kaplica w lesie
Lasy Państwowe (a raczej Lasy Pisowskie) za prawie pół miliona złotych zbudują kaplicę w sercu Puszczy Niepołomickiej – odkryli ekolodzy z facebookowego profilu „Nasze lasy”. Ten absurdalny projekt pilotuje metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. W czerwcu dygnitarze leśni wraz z kościelnymi odbyli naradę na temat rozpoczętej już inwestycji, stawili się też włodarze woj. małopolskiego oraz posłowie, a Jędraszewski odprawił mszę. Jan Kosiorowski, szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie, wyjaśnia, że kaplica ma być wotum dziękczynnym w stulecie odzyskania niepodległości (które minęło rok temu) oraz „dopełni znaczenie tej puszczy w historii Polski”. W celu dopełnienia znaczenia Puszczy Niepołomickiej trzeba wyrżnąć spory jej kawał, także pod drogi dojazdowe, ale Lasy Pisowskie głównie tym się zajmują: wycinają bez opamiętania, co się da. A ponieważ kasy im nie brakuje, ochoczo spełnią zachciankę arcybiskupa, który najwyraźniej uważa, że w Krakowie jest za mało kościołów.

Filmowa Bernadetta
Agata Buzek zagra siostrę Bernadettę w filmie Borysa Lankosza według scenariusza Justyny Kopińskiej. Przypomnijmy, w roku 2014 Kopińska opublikowała reportaż pt. „Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?”, ujawniając koszmarne praktyki w ośrodku wychowawczym w Zabrzu, prowadzonym przez siostry boromeuszki. Wyjątkowo okrutne fizyczne i psychiczne znęcanie się nad wychowankami było tam na porządku dziennym, a ośrodkiem kierowała sadystyczna siostra Bernadetta. Skazana na dwa lata więzienia, długo unikała odbycia kary, powołując się na wiek i stan zdrowia; w końcu wysłał ją za kraty zabrzański sąd. Cała ta historia stanowi gotowy scenariusz na film równie mocny, jak „Kler”. Czy Agata Buzek poradzi sobie z rolą głównej bohaterki, lub raczej antybohaterki? Jest o pokolenie młodsza, nie ma wypisanej na twarzy nienawiści. Ale ma talent aktorski. Niech próbuje.

Lustrowanie Tischnera
Gra teczkami nie ma końca. Znany lustrator Sławomir Cenckiewicz napisał na Twitterze, że nieżyjący od 19 lat ks. prof. Józef Tischner był zarejestrowany jako „kontakt operacyjny” SB. I obłudnie dodał, że mu z tego powodu przykro. Mało kto wie, że esbecja kwalifikowała jako „kontakt operacyjny” osoby, które z różnym skutkiem próbowała zwerbować. Pisowcy już się cieszą: a więc Tischner, ten idol postępowych katolików, był kapusiem! Nic dziwnego, że nie popierał braci Kaczyńskich… Rozgorzała dyskusja. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, autor książki „Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej”, wyjaśnia, że w jego książce Tischner występuje jako „figurant”, czyli ktoś, wobec kogo SB prowadziła wrogie działania. Z kolei Maciej Gawlikowski przypomina, że status „kontaktu operacyjnego” miała też Maria Kaczyńska. Trzeba tupetu, by obrzucać błotem zmarłego, na którego współpracę z SB nie ma cienia dowodu, podczas gdy pisowskim ambasadorem w Berlinie jest TW Wolfgang, a połowa biskupów dzielnie wspierających PiS kapowała, aż się kurzyło.

Nietykalny
Stosunkiem głosów 15:10 radni odrzucili petycję o pozbawienie honorowego obywatelstwa Wrocławia kardynała Henryka Gulbinowicza. Petycję wystosował Dolnośląski Kongres Kobiet, kiedy wyszło na jaw, że w roku 2005 kardynał poręczył za ks. Pawła Kanię, sprawcę jednej z nagłośniejszych afer pedofilskich, dzięki czemu Kania uniknął aresztu (i mógł krzywdzić kolejne dzieci; w końcu 10 lat później został skazany na 7 lat więzienia). Gulbinowicza gorąco bronił Stanisław Huskowski, były prezydent Wrocławia, obecnie radny wojewódzki z ramienia KWW „Z Dutkiewiczem dla Dolnego Śląska”: „Dziś cała armia radykałów rzuca się do gardła obrońcy pedofila, plugawiąc jego postać. Oszalali hunwejbini tej sprawy, pełni żaru w oczach, jak już musicie, to walcie we mnie – obrońcę Kardynała, a Jemu dajcie spokój”. W polskich realiach oszalałym hunwejbinem jest ten, kto chce wyegzekwować minimum odpowiedzialności. Nie karnej nawet, ale przynajmniej moralnej, od hierarchy, który krył podwładnego pedofila.

Artykuł pochodzi z numeru 27/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *