Co może Biedroń

Zakotłowało się w polskim zatęchłym bajorku, gdy Robert Biedroń na konwencji założycielskiej partii Wiosna ogłosił projekt radykalnej zmiany stosunków państwo-Kościół. Zaraz też odezwali się realiści, że nie można usunąć religii ze szkół, bo to sprzeczne z konkordatem, konkordatu zaś nie można renegocjować, bo przykościelni politycy wpisali go do konstytucji (art. 25 p. 4). Właściwie rząd polski może zaproponować renegocjację, lecz jeśli Stolica Apostolska odmówi, co jest pewne, nie mamy już żadnego ruchu, bo zerwanie konkordatu jawnie gwałciłoby konstytucję. Jedynym prawnikiem, który uważa, że Polska może w zgodzie z prawem zerwać konkordat, ponieważ Kościół od lat nie respektuje niektórych jego postanowień, jest nasz autor Jerzy Dolnicki. Gdyby został ekspertem u Biedronia, program Wiosny zyskałby ręce i nogi (na razie ma głównie skrzydła).

Taca i kasa

W programie Wiosny jest punkt, który budzi silne emocje: opodatkować tacę, jak to ujął Biedroń. Natychmiast rzuciła się na niego armia krytyków: to przecież niemożliwe, ksiądz musiałby chodzić po kościele z kasą fiskalną i wydawać paragony płatnikom! Albo ustawić wiernych w kolejce do kasy… Już łatwiej sobie wyobrazić kasę fiskalną w kancelarii parafialnej i rejestrowanie opłat za śluby czy pogrzeby, ale i to uderzałoby w odwieczne obyczaje i wywołało wściekły opór kleru. A może by tak zacząć od posunięć dużo prostszych? Podnieść wysokość płaconego przez księży podatku ryczałtowego, obecnie śmiesznie niskiego, a leży to w gestii ministra finansów. Zlikwidować przywileje kościelnych podmiotów gospodarczych, które rzekomo przeznaczają cały zysk „na cele kultu” i pod tym pretekstem w ogóle nie płacą podatków. I oczywiście obciąć dotacje na kolejne papieskie muzeum czy inne fanaberie wielebnych.

Superświęto

Senatorowie Platformy chcą ustanowić rekordowe w dziejach Polski, dziewięciodniowe święto na pamiątkę pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w roku 1979 (historycznej celebry, podczas której papież wołał na pl. Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego: „Niech zstąpi duch Twój i zmieni oblicze ziemi, tej ziemi”). Obchody nowego święta, nazwane Dniami Wolności, trwałyby od 2 do 10 czerwca 2019 r. Fajny termin, idealny na wycieczki i grillowanie w ogródkach lub na balkonach. Po ogłoszeniu tego populistycznego projektu platformersi nie powinni zarzucać konkurentom populizmu w jakiejkolwiek sprawie. Nie powinni się także dziwić, że duża część antypisowskich wyborców ma już powyżej uszu ich lawirowania: Kościołowi świecę, a zwolennikom świeckiego państwa ogarek.

Godek do Strasburga

„Musimy tam być, by pewne rzeczy hamować i ograniczać wpływ Unii na polskie prawodawstwo” – ogłosiła Kaja Godek, która chce kandydować do Parlamentu Europejskiego razem z członkami Ruchu Narodowego i Partii Wolność (pod jakim szyldem, nie wiadomo). Zdaniem Godek, PiS skręca w lewo, tzn. nie chce uchwalić totalnego zakazu aborcji ani nawet zakazu „aborcji eugenicznej” (przerywania ciąży w razie ciężkich i nieuleczalnych wad płodu). Kaczyński zdradził, ale prawdziwi katolicy nie odpuszczą, zajmą fotele eurodeputowanych i za unijne pieniądze będą pluć bezbożnej Unii w twarz. Skończy się to pewnie tak, jak europejska kariera Janusza Korwin-Mikkego, który miał rozwalać Unię od wewnątrz, lecz wylądował na marginesie politycznym, wyśmiewany i karcony za swoje wyskoki. Jest tylko jeden powód, dla którego możemy wspierać wspólny start oszołoma Korwina i fanatyczki Godek: urwą trochę PiS-owi!

Rydzyk szkoli sędziów

Toruńska uczelnia Ojca Dyrektora, WSKSiM, dostała z Ministerstwa Sprawiedliwości blisko 3 mln na szkolenie sędziów w celu „podniesienia kompetencji w zakresie komunikacji i negocjacji”. Ponad 80 proc. tej kwoty stanowią fundusze unijne. Do tej pory przygotowywaniem sędziów do wystąpień medialnych zajmowała się Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Szkolenie „w zakresie negocjacji” jest czystym absurdem, bo z kim mają negocjować sędziowie – z oskarżonymi? Ujawnienie kolejnego transferu kasy od Ziobry do Rydzyka spowodowało spore zamieszanie. Wielu sędziów pytało, czy kurs w Toruniu jest obowiązkowy. Zareagowała Beata Górszczyk, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Krakowie, gdzie prezesem jest koleżanka Ziobry Dagmara Pawełczyk-Woicka: udział w szkoleniu jest dobrowolny, a prezes Pawełczyk-Woicka powiadomiła o nim podwładnych w trosce poziom zawodowy sędziów. Mamy pytanie: czy jeśli nikt się nie zgłosi, Rydzyk zwróci kasę?

Zagrożenia duchowe

W portalu Deon.pl siostra Ewa Bartosiewicz wymienia czyhające na biednych katolików zagrożenia duchowe. Oto kilka z nich. „Dlaczego wszyscy mogą, a ja nie?” – to według autorki popularny sposób usprawiedliwiania swoich grzechów. Świetny patent dla pazernych pisiewiczów, którym ich własna propaganda wmówiła, że Platforma straszliwie kradła. „Niech on pierwszy przeprosi, to nie ja zacząłem” – tak rozumują politycy i publicyści dojnej zmiany, którzy wszystkie ekscesy swego obozu tłumaczą tym, że przed 14 laty Tusk wspomniał o „moherowej koalicji” (za co przeprosił), a 12 lat temu Sikorski wezwał do „dorżnięcia watahy”. „Oni też o mnie źle mówili” – dyżurna odpowiedź na zarzuty, że pisowiec stosuje mowę nienawiści. „Inni robią gorsze rzeczy” – to wręcz motto PiS. W ten sposób s. Bartosiewicz, chyba nieświadomie, opisała schemat pisowskiej propagandy, ocierającej się o infantylizm rodem z przedszkola (to on zaczął!).

Naganiacze

Pisaliśmy o tym w zeszłym roku, ale historia się powtarza: w okresie składania zeznań podatkowych posłowie i senatorowie PiS oraz pracownicy ich biur stają się naganiaczami Rydzyka. Pomagają w wypełnieniu PIT-ów pod warunkiem, że proszący o pomoc obywatel przekaże 1 proc. podatku fundacji Nasza Przyszłość. Wirtualna Polska przytacza dialog w jednym z biur poselskich: „Czy można u państwa rozliczyć PIT za ubiegły rok? – Oczywiście. Prowadzimy zapisy do jednego z naszych pracowników, który się tym zajmuje. Zapraszamy zwłaszcza emerytów, którzy nie zawsze radzą sobie z PIT-ami. – A co z przekazaniem 1 proc. podatku? – Wpisujemy fundację Nasza Przyszłość. Nikt się na to nie skarży”. A kto by się skarżył? Jeśli ktoś nie chce płacić na Rydzyka, wybierze biuro innej partii.

Znak z nieba?

Jak donosi portal Newspix.pl, w jeziorze Wigry w woj. podlaskim z nieznanych powodów zatonęła najsłynniejsza barka w Polsce, ta, na której pływał papież Jan Paweł II. „Nad powierzchnię wody wystaje tylko część kadłuba” – mówi jej właściciel Błażej Bieńkowski z Suwałk, który nie wie, jak mogło do tego dojść. Informacji towarzyszy zdjęcie. Rzeczywiście, papieska barka tonie. „To jakiś znak?” – zastanawiają się pobożni mieszkańcy okolicznych wsi. Internauci zaś sugerują, że idzie na dno mit świętego Wojtyły, podobnie jak jego jednostka pływająca. I jak tu teraz śpiewać „Barkę”?

Łajdak

Ks. Jacek Dunin-Borkowski zasłynął z agresywnych wpisów na Twitterze, m.in. sprzeciwił się modlitwie za zamordowanego Pawła Adamowicza. Wywołało to falę krytyki, z powodu której na jakiś czas zamknął konto, ale długo nie wytrzymał. Ogłoszenie żałoby narodowej po śmierci Jana Olszewskiego skłoniło kapłana do zamieszczenia takiego oto komentarza: „No! Jednak. A już się bałem, że skończy się na łajdaku Adamowiczu”. Wielu użytkowników Twittera uznało ten komentarz za skandaliczny, wobec czego ksiądz zrobił krok w tył: „Przepraszam (…). Chodziło mi o żałobę po Olszewskim, niepotrzebnie i niekulturalnie porównałem. Za karę pomodlę się za śp. Adamowicza”. Czyli nieszczerze przeprasza za chwilę szczerości. Kościół potrafi zakneblować księży Bonieckiego czy Lemańskiego, ale takie indywiduum, jak ks. Dunin-Borkowski pluje bez przeszkód.

Facebook Comments