V kolumna

Niewierni atakują
Sława Ojca Inkasenta dociera w coraz dalsze zakątki globu, reportaż o nim nadała telewizja Al Jazeera. Bohater i jego podwładni odmówili rozmowy z arabskimi dziennikarzami i nie pozwolili sfilmować siedziby Radia Maryja. Wypowiadają się więc jego krytycy, i to ostro (np. Marcin Kącki z „GW” mówi, że to poniżające, gdy premier z ministrami jadą jak szaleni na drugi koniec Polski, żeby się stawić przed Rydzykiem). Konkluzja: toruńska rozgłośnia polaryzuje społeczeństwo, a Rydzyk stał się „obiektem kultu”. Gdy Arabowie uderzyli w stół, odezwały się nożyce, czyli oburzeni politycy PiS. „Muzułmańska Al Jazeera opłacana przez Saudów recenzuje o. Tadeusza. Tak chcą zniszczyć chrześcijańską Europę. Wiedzą, że majowe wybory będą końcem hidżry!” – ekscytuje się poseł Dominik Tarczyński. Biednemu Jenotowi wszystko się pozajączkowało: Al Jazeerę finansuje Katar, Saudowie zaś ją zwalczają. Ale jak tu się połapać w tym skomplikowanym świecie, w którym muzułmanie mogą być oświeceni i liberalni, a katolicy ciemni jak tabaka w rogu?
Bezbożna Unia

„Przywódcy Unii Europejskiej gardzą wartościami chrześcijańskimi i Chrystusa chcą wyrzucić na margines życia, a może nawet na śmietnik historii” – powiedział biskup świdnicki Ignacy Dec. Ciekawe, jak głosował w referendum w sprawie wejścia Polski do Unii w roku 2003? Ówczesny papież Wojtyła popierał wtedy naszą akcesję do UE (słynne hasło „Od unii lubelskiej do Unii Europejskiej”), myśląc, że przyspieszy to rozwój Polski, ale zyska także Kościół, wprowadzając do wspólnoty 38 mln gorliwych katolików, gotowych do „rechrystianizacji” Europy. Po 15 latach od akcesji widać, że te nadzieje się nie spełniły, bo polski model katolicyzmu, nacjonalistyczny i obskurancki, nie jest atrakcyjny dla Europejczyków. Za to Kościół w Polsce dużo zyskał: jako największy po skarbie państwa właściciel ziemski zgarnia rekordowe dotacje unijne. A mimo to hierarchowie, tacy jak Dec, gryzą rękę, która ich karmi.

Biskup żydożerca
Tradycji nakazującej rytualnie bić kukłę Żyda Judasza bronił biskup Andrzej Jeż w tarnowskiej katedrze. Zasugerował mianowicie, że Żydzi nie mogą mieć do nas pretensji, bo sami od lat knują, żeby zniszczyć Kościół. Ma tego dowodzić „wypowiedź wygłoszona podczas jednego z kongresów pewnej nacji, nie mogę powiedzieć jakiej, bo byłbym tutaj zaraz zaszczuty ze wszystkich stron”. Po tym wstępie Jeż zacytował… prymitywną antysemicką fałszywkę z początku XX w., rzekomą mowę rabina (podobnym fejkiem, spreparowanym przez carską ochranę, były osławione Protokoły Mędrców Syjonu). Publicyści „Tygodnika Powszechnego” okazali się jednak lepiej wykształceni niż biskup i fałszywkę szybko rozpoznali. Teraz się oburzają i zarzucają Jeżowi lekceważenie spuścizny JP2, który zabiegał o poprawę relacji katolicko-żydowskich. A przecież biskup mówił tylko to, co wierni pragnęli usłyszeć.

Rączka rączkę myje
„Bardzo bym chciał, panie premierze, żeby czuł się pan tu, między nami, człowiekiem nie tylko akceptowanym, ale i podziwianym”. To wyznanie miłosne, adresowane do Jarosława Kaczyńskiego, wyszło z ust biskupa Wiesława Meringa na konferencji we Włocławku „Być Polakiem – duma i powinność”. „Jesteśmy wdzięczni za wszystko, co pan robi i robił dla Polski razem ze swoim bratem prof. Lechem Kaczyńskim. Pańskie sukcesy są naszymi sukcesami” – podlizywał się hierarcha. Nieboszczyk Lech jako prezydent zablokował kiedyś nominację abp. Stanisława Wielgusa na metropolitę warszawskiego, ponieważ wyszła na jaw jego 20-letnia współpraca z SB. Brat i czciciel Lecha trwa w miłosnym uścisku z Meringiem, tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Lucjan”.

Zemsta na katechetce?
Internetową armię pisowskich trolli, wynajętych do dyskredytowania nauczycieli, zasilił jezuita o. Andrzej Batorski pisząc: „W jednej ze szczecińskich szkół podczas egzaminów strajkujący nauczyciele siostrze zakonnej katechetce dosypali do kawy środek przeczyszczający. Taki belfrowski żarcik. Kto to naprawi: towarzysz Broniarz czy kochany pan Grzegorz?”. Nie ma zatem żadnego znaczenia, że 600 tys. ludzi w referendach wybrało strajk, dla jezuity to i tak ciemna masa, sterowana przez Broniarza i Schetynę. Mimo poszukiwań z pomocą mediów i internautów nie znaleziono szkoły, w której miało dojść do podtrucia katechetki. Zresztą na salę egzaminacyjną nie wolno, także egzaminatorom, wnosić jedzenia i picia. A więc ewidentny fake news! Proszony o konkrety, o. Batorski wyniośle milczy. Typowe dla czarnych: jak już cię przyłapią na kłamstwie, upieraj się przy swoim, zawsze jakaś część owieczek da się nabrać.

Dzieci rodzą dzieci
Policja w Suwałkach znalazła zakopane zwłoki noworodka. Okazało się, że urodziła go 14-latka. Śledztwo objęło też domniemanego ojca dziecka, który ma 16 lat i jest podejrzewany o to, że zakopał dziecko, nie wiadomo, żywe czy martwe. Jeśli było żywe, prokuratura zwróci się do Sądu Rodzinnego i Nieletnich o opinię, czy 16-latek może odpowiadać karnie jak dorosły. Odpowiadać zapewne może, może też trafić do więzienia. Ale według rządzących tym krajem katoli zarówno on, jak i jego małoletnia dziewczyna są za młodzi, żeby otrzymać w szkole konkretne informacje o zapobieganiu ciąży. Wszelkie próby wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej wraz z wiedzą o antykoncepcji uznawane są przez tychże katoli za „seksualizację dzieci”. W zamian karmi się uczniów bajkami o świętości rodziny i małżeństwa, ze skutkiem jak wyżej.

Parodia
Wpłynął donos do prokuratora generalnego, że Stefan Niesiołowski znieważył dyrektora Radia Maryja. Poseł miał się tego dopuścić w programie „#RZECZoPOLITYCE”: najpierw nazwał Rydzyka „panem”, a na uwagę dziennikarza, że redemptorysta jest duchownym, odpowiedział: „Nie, nie jest żadnym księdzem, jest parodią księdza. Powinien być wyrzucony z Kościoła”. Donos złożył Ryszard Nowak, szef Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą. Na falach Radia Maryja Nowak grzmi: „Takich zawiadomień ws. posła Niesiołowskiego składaliśmy w ostatnim czasie pięć lub sześć. Mimo że prokuratura prowadzi te postępowania, poseł w dalszym ciągu zieje nienawiścią do o. Tadeusza”. Szef koncernu multimedialnego i wpływowy polityk, przed którym pląsają premier z ministrami, nie potrzebuje Nowaka, żeby się bronić przed Niesiołowskim. To Nowak, ongiś poseł lewicowej Unii Pracy, od lat żyje z donosów na polityków i celebrytów, którzy „obrażają uczucia religijne” lub „znieważają” księży. A mentalne mohery w organach państwa te absurdalne śledztwa prowadzą, ponieważ mamy parodię prokuratury.

Monstrualna manipulacja
Sporo szumu w mediach wywołało odkrycie w książce Krzysztofa Szczerskiego pt. „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy” propozycji wydawania obywatelom RP paszportu, który będzie zawierał „informację o wspólnotach katolickich, duszpasterstwach czy o polskich misjach działających w zachodniej Europie”. Miałoby to chronić polskich emigrantów przed odejściem od wiary przodków. Pomysł katolickiego paszportu został wyśmiany, bo Polska nie jest państwem wyznaniowym. Szczerski, dziś szef gabinetu Dudy, w radiowej Trójce oskarża krytyków o „monstrualną manipulację”. Zapewnia, że chodziło mu wyłącznie o informacje, które Kościół zapewniałby polskim emigrantom, np. adresy polskich misji katolickich. Na czym więc polega „monstrualna manipulacja”?! Monstrualne jest to, że szef gabinetu prezydenta RP nie odróżnia państwa od Kościoła i olewa art. 25 ust. 2 konstytucji.

Artykuł pochodzi z numeru 0 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *