Wstrząśnięci i zmieszani – tak można streścić reakcję polskich ofiar księży pedofilów na wystąpienie abp. Charlesa Scicluny, zwanego Watykańskim Bondem.

Maltański kardynał przybył na 383. zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski w Wałbrzychu, to zaś towarzyszyło uroczystościom 15-lecia diecezji świdnickiej.
Na konferencję podsumowującą obrady i rocznicę nie zostali wpuszczeni działacze Fundacji „Nie lękajcie się” i ofiary pedofilów w koloratkach. To niejedyna osobliwość specjalnego, kryzysowego zebrania KEP.
Z wizytą Scicluny polskie media wiązały ogromne oczekiwania. Poważne tytuły liczyły na „oczyszczenie” krajowego Kościoła, mniej poważne – na czystkę.
Nic podobnego nie nastąpiło i nastąpić nie mogło. Arcybiskup Scicluna przybył do Wałbrzycha z wizytą zaplanowaną ponad rok wcześniej, kurtuazyjną i jednocześnie roboczą. Nie da się jednak tej obecności nazwać zwykłą. Między Scicluną a polskim episkopatem widoczny był ogromny dystans. Wiernie przy maltańskim hierarsze stał jedynie prymas Polak, zdeklarowany zwolennik linii Franciszka, wciąż, jak się zdaje, mniejszościowej w polskim Kościele. Osobliwą kulminacją tego dystansu była ważna, bo jedyna konferencja prasowa Scicluny w Polsce. Nie wziął w niej udziału formalny gospodarz miejsca, znany z propisowskich sympatii i ostrego języka biskup świdnicki Ignacy Dec.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki uciekł po wygłoszeniu kilku niewiele znaczących słów, zanim na czyichkolwiek ustach pojawiło się straszne słowo „pedofilia”. U boku Charlesa Scicluny trwał jedynie prymas Wojciech Polak. Trwał i potakiwał. Prymas ściągnął oczywiście w ten sposób na swoją głowę krytykę katolickiej prawicy: „Prymas nie przestaje grać Sekielskim” – konstatuje tę postawę prawicowy analityk Marcin Stanowiec.

Oburzenie ofiar

Zapewnienie arcybiskupa Scicluny jest dla mnie śmieszne, mówił po wałbrzyskiej konferencji Marek Mielewczyk, ofiara księdza pedofila i działacz Fundacji „Nie lękajcie się”.
Zapewnienie, o którym mowa to słowa maltańskiego biskupa o tym, że „nigdy nie odmówi spotkania z ofiarą”, a same ofiary „nie powinny udawać, że tylko arcybiskup Scicluna może ich wysłuchać”. W Wałbrzychu jednak Scicluna z ofiarami się nie spotkał – trudno powiedzieć, czy była to jego własna decyzja, czy ruch polskiego episkopatu, wyraźnie obawiającego się takiego kontaktu. Na drugą możliwość wskazuje przekazanie „bezpośredniego kontaktu” do maltańskiego hierarchy obecnej również na miejscu posłance Joannie Scheuring-Wielgus. Fatalne wrażenie wywarło jednak oświadczenie Scicluny, który przyznał, że nie widział na oczy raportu o kościelnej pedofilii w Polsce, opracowanego przez Fundację „Nie lękajcie się” i wręczonego osobiście papieżowi.
Na plus można mu natomiast zapisać refleksję o „wstrząsającym wrażeniu” po obejrzeniu filmu „Tylko nie mów nikomu” braci Sekielskich – to pierwsze oficjalne potwierdzenie, że ktoś z Watykanu obejrzał ten arcyważny dokument.
Polski episkopat podziękował oficjalnie Sciclunie za nauczanie o normach postępowania w wypadku nadużyć seksualnych kleru. „Normy te wynikają z nauczania papieży – św. Jana Pawła II, Benedykta XVI, a zwłaszcza z ostatniego motu proprio – listu apostolskiego papieża Franciszka Vos estis lux mundi” – czytamy w komunikacie KEP, choć jako żywo „Vos estis lux mundi” wywraca do góry nogami nauczanie Jana Pawła II.
Przypomnijmy: dekret Jana Pawła II, znany powszechnie jako „Sacramentorum sanctitatis tutela” (tł.: Ochrona świętości sakramentów) zawiera niesławny przypis, dotyczący przestępstw pedofilskich: „Sprawy tego rodzaju objęte są sekretem papieskim”. Nie bez powodu list Franciszka rozpoczyna się więc od słów: „Chociaż wiele już uczyniono, musimy nadal uczyć się z gorzkich lekcji przeszłości, aby patrzeć z nadzieją w przyszłość”.

Cisza przed burzą

Zebranie plenarne KEP i wizyta Scicluny miały jednak realne znaczenie, podobnie jak obchody rocznicowe świdnickiej diecezji. Jednak nie ze względu na wiek diecezji, a jej biskupa. Ignacy Dec kończy w tym roku 75 lat i nie ma żadnych szans
na prolongatę obecności w biskupim pałacu. Dec, były rektor Papieskiego Fakultetu Teologicznego we Wrocławiu, jest człowiekiem kardynała Henryka Gulbinowicza, co oznacza również nominatem Angelo Sodano, potężnego sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej w czasach Jana Pawła II. W epoce Franciszka to najgorsza z możliwych rekomendacji.
Odejście na emeryturę świdnickiego hierarchy otwiera oczywiście kadrową karuzelę, ale jej nie wyczerpuje – w grze jest również kapelusz znacznie cenniejszy od świdnickiego tronu biskupiego. 95-letni wrocławski kardynał Henryk Gulbinowicz milczy uparcie w sprawie zarzutów o molestowanie seksualne 15-latka. Od 15 również lat nie może już brać z powodu wieku udziału w papieskim konklawe; sam tytuł kardynalski jest jednak dożywotni. A Wrocław to jedno z głównych w Polsce tzw. posto cardinalizio, czyli miejsc kardynalskich.
Obecność kardynała ma we Wrocławiu kilkaset lat tradycji. Oczywiście papież nie musi kierować się taką tradycją przy powoływaniu kardynałów – Franciszek pozostawia sporo „miejsc kardynalskich” nieobsadzonych, jednak sama gra o wrocławską purpurę ma spore znaczenie dla układu sił w Kościele – tak polskim, jak globalnym. Na razie, w obliczu nadciągających kłopotów, polski episkopat zwiera szeregi i skraca fronty wewnętrznych wojen – pochodną takiej polityki zdaje się być ponowne wybranie bp. Artura Mizińskiego na sekretarza generalnego KEP. Bezbarwny i mało znany duchowny jest uważany za politycznego centrystę na mapie polskiego Kościoła.
Wyjazd z Polski kardynała Scicluny nie uspokoił polskich hierarchów – o tym, że jego wizyta może mieć dalszy ciąg jedni myślą z nadzieją, inni z trwogą.

Jubilat specjalnej troski

– To jest ta szczególna kategoria księży, którzy mają duże doświadczenie życiowe – komplementował dostojnego świdnickiego jubilata, bp. Ignacego Deca arcybiskup Gądecki.
O tym, że biskup świdnicki należy do „szczególnej kategorii księży” nie trzeba zapewniać wiernych Czytelników „Faktów i Mitów”. Zajadły przeciwnik edukacji seksualnej dzieci i młodzieży („szatan dość skutecznie podsuwa pokusę hołdowania ciału”), konwencji antyprzemocowej i niedawnego strajku nauczycieli (pedagodzy mają kierować się misją i wzorować na Januszu Korczaku) nie osiągnął zbyt spektakularnych wyników ewangelizacyjnych. Do duszpasterskiej klęski przyznał się zresztą niedawno osobiście, stwierdzając w kazaniu, że w Wałbrzychu w praktykach religijnych bierze udział ledwie 10 proc. ludzi – żal o to skierował wszakże do parafian i współczesnej cywilizacji, nie zaś do siebie.
Pretensje, i to poważne, ma natomiast do biskupa Deca ksiądz Krzysztof Trybulec, były już proboszcz Szalejowa Górnego. Ks. Trybulec wykrył i nagłośnił aferę z dotacją na renowację kościoła, w którą był zamieszany lokalny polityk prawicy, bliski sercu świdnickiego biskupa. Ignacy Dec wysłał więc na emeryturę młodszego od siebie o cztery lata Trybulca, posługując się (jak twierdzą eksproboszcz i wierni mu parafianie) wyjątkowo paskudnym zagraniem – pomawiając leciwego proboszcza w liście do Watykanu o spłodzenie dziecka gosposi. Stronnicy ks. Trybulca przeprowadzili więc zrzutkę pieniędzy i zlecili badania DNA rzekomego księżowskiego dziecka (wypadły negatywnie) – po czym pozwali w procesie cywilnym biskupa Deca. Sprawę przegrali z przyczyn formalnych, ale pod sąd zaciągnął ponownie Deca sam ksiądz Trybulec. Rozprawa miała odbyć się dokładnie w dniu wizyty Scicluny w Wałbrzychu, ale… w cudowny sposób spadła z wokandy.
Huczne obchody rocznicy świdnickiej diecezji to także kawał prawdy o prowincjonalnej Polsce roku 2019 – w świeckim ponoć kraju w mszy uczestniczyli ramię w ramię z pisowskim wojewodą platformerski prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej i prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska (SLD), skądinąd niegdysiejsza korespondentka tygodnika „Niedziela”.
Przy okazji pani prezydent obiecała milion złotych z miejskiego budżetu na remont świdnickiej katedry. W maju 17 mln zł na ten sam cel przekazał minister kultury.

Facebook Comments