Proboszcz prawosławnej parafii pw. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny w Czyżach (Białostocczyzna na Podlasiu), mając w nosie zalecenia Głównego Inspektoratu Sanitarnego, nawiedzał swoich wiejskich parafian z kolędą.

Według informatora „Gazety Wyborczej”, ks. Jerzy Kulik, bo o nim mowa, wobec artykułowanego lęku niektórych swoich owieczek o własne zdrowie, miał rzucać złotymi myślami w rodzaju: „Tchórz umiera sto razy, a bohater raz” oraz „Wiara wirusa nie przenosi”.

Z wiedzy „Faktów i Mitów” wynika , że Kulik to nie jednostkowy przypadek. Na prawosławnych wsiach bowiem, a takich na Białostocczyźnie jest co najmniej kilkadziesiąt, duchowni z kolędą chodzą dwa razy w roku – po Bożym Narodzeniu i przed Wielkanocą właśnie. To tradycja stara jak świat, wydaje się być całkowicie impregnowana na jakieś tam „zagrożenia epidemiologiczne”.

Doskonałym przykładem tej impregnacji jest postać prawosławnego duchownego z opisywanych okolic, który zorganizował ostatnio przyjęcie na kilkadziesiąt osób. Wśród gości roiło się od ludzi, którzy dopiero co wrócili z Włoch. Na przyjęciu było miło i przyjemnie, dopóki ktoś nie powiadomił służb o zbiorowym spędzie. Koniec, jak można się domyślać, zaowocował dwutygodniową kwarantanną dla wszystkich uczestników jubla.

Facebook Comments