Księża katoliccy notorycznie przegrywają walkę z popędem płciowym. Uważa się, że łamią tym samym imperatyw celibatu, co nie jest ścisłe, bo zakazuje on duchownym posiadania żon, a nie – explicite – kopulacji.

O wiele lepiej duchownym wychodzi przestrzeganie zakazu antykoncepcji. Jeśli obiektem pożądania kapłańskiego nie jest odbytnica małoletniego, wówczas mamy do czynienia z watykańską ruletką i często rezultaty wychodzą na światło dzienne dziewięć miesięcy później.
„To następny skandal kościelny. Te dzieci są wszędzie” – konstatuje Vincent Doyle. Przed laty ujawniono przemoc seksualną na nieletnich, ostatnio wyszło na jaw gwałcenie zakonnic przez księży, a wkrótce na tapecie znajdzie się ta sprawa, nie ma wątpliwości Doyle, psychoterapeuta z Irlandii. Gdy miał 28 lat, dowiedział się od matki, że ksiądz, którego uważał za swego ojca chrzestnego, jest jego ojcem biologicznym. Ta wieść skłoniła go do przemyśleń, te zaś do utworzenia globalnej sieci współpracy i wzajemnego wsparcia księżowskich dzieci – Coping International. Ludzie tacy jak oni żyli w poczuciu zatajonego wstydu, tajemnicy, której nie wolno zdradzić. Gdy Doyle usiłował dowiedzieć się od biskupów, ile jest księżowskich dzieci, ci wykręcali się. „To jeden z najrzadszych występków” – oświadczył jeden z nich. Doyle świetnie wie, że to kłamstwo: jego grupa liczy 50 tys. członków w 175 krajach, a nowych z każdym dniem przybywa.
W październiku 2017 r. Doyle dowiedział się, że Watykan posiada specjalny regulamin, jak postępować w przypadku ojcostwa członka kleru. Farbę niechcący puścił abp Ivan Jurkovič, ambasador Watykanu przy ONZ w Genewie. „Oficjalnie nazywacie się dzieci wyświęconych”, poinformował hierarcha i pokazał Doyle’owi regulamin. Zapytany, czy można zrobić kopię, Jurkovič odparł: „nie, to tajemnica”. Proszony o wywiad przez „New York Times”, który 19 lutego przedstawił sprawę ojcostwa księży, biskup odmówił.

„Mogę potwierdzić, że taki dokument rzeczywiście istnieje – mówi rzecznik watykański Alessandro Gisotti – ale to dokument wewnętrzny”. Powstał w 2017 r. i „syntetyzuje dekadę prac proceduralnych; najważniejszym jego założeniem jest kierowanie się dobrem dziecka”. Wedle regulaminu, ksiądz-tatuś ma być proszony przez biskupa o wystąpienie z kapłaństwa i skupienie wszystkich wysiłków na wychowaniu potomka oraz zapewnieniu mu odpowiednich warunków materialnych. Owa „prośba” jest wyłącznie figurą werbalną. Eksperci z dziedziny prawa kanonicznego stwierdzają, że nie ma w nim nic, co pozwalałoby zmusić duchownego do laicyzacji i skoncentrowania się na obowiązkach ojcowskich. „To nie jest przestępstwo kanoniczne, podstawy do relegacji z kapłaństwa są zerowe”. Vincent Doyle oraz inni aktywiści Coping International nie uważają, że zeświecczenie jest tu najlepszym wyjściem. Z reguły eksksiądz nie jest potem w stanie znaleźć pracy gwarantującej utrzymanie rodziny. Jednak niektóre dzieci księży są za tym, żeby ich ojcowie byli wyrzucani ze stanu kapłańskiego. Jak Eric Zattoni.

Ks. Pietro Tosi w wieku 54 lat zgwałcił 14-letnią dziewczynkę, która zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Konsekwencji karnych nie poniósł żadnych; rodzina usiłowała skłonić władze kościelne, by zmusiły Tosiego do przyznania się do ojcostwa. Bez skutku. Matka z dzieckiem była bez środków do życia, eksmitowano ją z mieszkanka w pobliżu Ferrary. W 2010 r. syn duchownego, 37-letni dziś Eric Zattoni, wystąpił na drogę sądową i sąd zmusił księdza do przeprowadzenia testu DNA. Okazało się, że jest jego ojcem, czego się konsekwentnie wypierał i odmawiał utrzymywania kontaktów. Wobec takiego dictum, biskup Tosiego udzielił podwładnemu nagany i przypomniał o obowiązkach ojcowskich. Nie wystąpił o zlaicyzowanie go ani nie żądał, by wystąpił z kapłaństwa. Tosi zmarł w 2014 r. Wciąż jako ksiądz.
Linda Lawless, Australijka zajmująca się badaniami genealogicznymi, mówi, że coraz częściej dzieci duchownych domagają się testu DNA, bo ojcowie nie przyznają się do ich spłodzenia. Lawless jest córką księdza. Pamięta z dzieciństwa, że gdy przychodził do ich domu, matka była „absolutnie przerażona”.

Nakaz celibatu wprowadzono w XII w., ale od początku nie był egzekwowany ani przestrzegany. Ks. Rodrigo Borgia, zanim został papieżem Aleksandrem VI, dorobił się z kochanką czwórki potomstwa. Ten casus był jednym z powodów schizmy. Marcin Luter otwarcie szydził z dzieciatej głowy Kościoła.
Biskupi irlandzcy opracowali własny regulamin i ujawnili go w 2017 r. W formułowaniu go pomagał Vincent Doyle, który pierwotnie planował zostać księdzem. Franciszek rzadko zabiera głos w kwestii księży-ojców. W 2010 r., gdy był biskupem Buenos Aires, w książce „W niebie i na ziemi” pisał, że księdzu, który się zapomniał i złamał celibat można przebaczyć, lecz gdy zapłodnił kobietę, już nie. „Prawo naturalne jest ważniejsze niż prawa księdza”.
Jeśli afera duchownych ojców zostanie nagłośniona, jak sugeruje Doyle, pojawi się znów postulat, by celibat był dobrowolny – tak jak we wszystkich innych Kościołach chrześcijańskich. Na razie władze Kościoła katolickiego nie chcą o tym słyszeć.

Facebook Comments