Korea Południowa jest na razie jedynym państwem, które przeprowadziło wybory parlamentarne w czasie pandemii. Nie licząc Mali z afrykańskim modelem demokracji.

Koreański przykład nie jest jednak dobrym uzasadnieniem dla organizowania wyborów na przykład w Polsce. Seul i Warszawa przyjęły zupełnie inne sposoby reagowania na zagrożenie wirusem SARS-CoV-2. Nasz rząd przyjął technikę, którą można określić mianem „Zamroź wszystko”. Azjaci zastosowali metodę „Znajdź i śledź”. Postawili na precyzyjne identyfikowanie osób zakażonych i odtwarzanie mapy ich kontaktów. Korea od początku przodowała na świecie w liczbie przeprowadzanych testów. Dzięki temu działania władz były skierowane do kilkuset tysięcy osób, a nie do całej ponadpięćdziesięciomilionowej populacji. To z kolei pozwoliło na niewprowadzanie generalnej kwarantanny. Przez cały czas otwarte były restauracje i bary, bez przeszkód działała komunikacja zbiorowa, nie zamknięto granic, latały samoloty, w wielu świątyniach odbywały się nabożeństwa. Zawieszono jednak zajęcia w szkołach i na uniwersytetach (są dopiero teraz wznawiane, i to w formie internetowej), rozgrywki sportowe i masowe wydarzenia kulturalne.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments