Kościoły i księża byli i są jednymi z największych zagrożeń koronawirusa.

Zakażeni wirusem chciwości księża katoliccy nie tak dawno próbowali wmówić wiernym, że epidemia COVID-19 ich nie dotyczy. Ksiądz z parafii św. Michała Archanioła we Wrocławiu podczas mszy dowodził, że epidemia jest karą za homoseksualizm i aborcję. Wykładowca KUL ks. Tadeusz Guz w TV Trwam tłumaczył, że przyjmowanie od księży komunii do ust jest całkowicie bezpieczne, bo ręce kapłana są czyste „w sensie nadprzyrodzonym”. Rzeczywistość szybko zweryfikowała prawdę i okazało się, że tylko w ostatnim tygodniu właśnie „sukienkowi” przysporzyli sanepidowi najwięcej pracy.

Po święceniach kapłańskich w sanktuarium Matki Bożej w Tuchowie (30 maja) koronawirusa potwierdzono u sześciu redemptorystów. Zaledwie w ciągu ośmiu dni zaraziło się kolejnych 25 księży z Tuchowa. W sumie w Polsce chorych jest 43 redemptorystów. Od tuchowskich księży zarazili się również organista oraz matka i syn, biorący udział w uroczystości bierzmowania. Sanepid w Tarnowie szuka kolejnych osób, które miały kontakt z duchownymi.

W Rzeszowie kościół bł. Karoliny Kózki został zamknięty do odwołania. U jednego z duchownych z tej parafii zdiagnozowano COVID-19. Sanepid objął już kwarantanną 33 mieszkańców Rzeszowa i okolic, którzy uczestniczyli w pierwszej komunii w tejże parafii.

Koronawirusa wykryto też u trzech księży z diecezji płockiej. Wszyscy mieli zarazić się od duchownego z Braniewa (woj. warmińsko-mazurskie), który przyjechał do Łopacina niedaleko Ciechanowa. W miejscowej parafii pw. św. Leonarda wziął on udział w uroczystościach odpustu. Wszyscy duchowni przebywają na kwarantannie, a sanepid w Ciechanowie apeluje do pozostałych uczestników odpustu o pilny kontakt ze stacją.

Prawo i zasady bezpieczeństwa głęboko „pod sutanną” mają księża z kościoła Najświętszej Maryi Panny Matki Pocieszenia przy ul. Wittiga we Wrocławiu. Tam, mimo iż dwaj księża są zarażeni, zdecydowano się otworzyć kościół, który jak twierdzą jest bezpieczny, bo został zdezynfekowany. Tylko czym? Konsekrowanymi dłońmi?

Facebook Comments
Poprzedni artykułPrzypadki ks. Misiaka
Następny artykułWolnomyślicielstwo proletariackie
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).