Chcecie chociaż w czasie wakacji odpocząć od wszechobecnej religii? Polecamy wymarzone kierunki dla ateistów i agnostyków.

Okres wakacji jest dla nas czasem odpoczynku od codziennych trosk, pracy i nauki. A jeśli chcielibyśmy wziąć też „wolne” od wszechobecnej religijnej indoktrynacji? W naszym rankingu przedstawiamy najbardziej świeckie kierunki podróży dla wszystkich, którzy przynajmniej kilka dni nie chcą narażać się na nagminny widok kapłanów, zakonnic, kościołów, meczetów, synagog i innych
symboli teizmu.

Miejsce szóste: Korea Południowa

Ostatnie miejsce w naszym rankingu zajmuje położona w Azji Korea Południowa. Statystyka pokazuje, że ponad 55 proc. Koreańczyków z południa półwyspu nie identyfikuje się z żadnym wyznaniem i uznaje się za osoby zupełnie niereligijne. Buddyjska w przeszłości republika uległa ateizacji jeszcze w XX w. Współcześnie największa grupa religijna w Republice Korei to… wyznawcy Jezusa (około 30 proc.), którzy przybyli do tego kraju dopiero na początku XVII w . Poprzedni władcy Korei, buddyści, pozostawili po sobie tysiące pamiątek w postaci zabytkowych klasztorów, sanktuariów, grobowców, zamków i pałaców.

Warto zobaczyć choćby część z dawnych pagód buddyjskich, wszak buddyzm jest bardziej filozofią aniżeli religią w naszym, europejsko-chrześcijańskim, tego słowa znaczeniu. Chętnie odwiedzane przez turystów jest dawne centrum buddyjskie Pulguksa, założone przez króla Beopheunga w pierwszej połowie VI w. po Chrystusie. Miejsce znane jest z kamiennych ołtarzy, pięknych schodów, mostów i latarń. Jeszcze piękniejsze są jednak naturalne atrakcje Republiki Korei, np. Czedżu, wyspa znana z malowniczych plaż, wybrzeży i śladów dawnych powstań chłopskich. Na wschodnim krańcu lądu znajduje się wulkaniczny szczyt Seongsan Ilchulbong, który często odwiedzany jest przez zakochane pary, zainteresowane podziwianiem wschodów słońca, chodzeniem po klifach oraz przejażdżkami konno.

Miejsce piąte: Dania

Nordyckiego państwa nie trzeba chyba przedstawiać żadnemu czytelnikowi „FiM”. Badania pokazują, że aż 60 proc. potomków wikingów stanowią niereligijni. Religijni natomiast, w zdecydowanej większości, są liberalni i niezbyt klerykalni. Będąc w Danii, nie można nie zahaczyć o stołeczną Kopenhagę. Podróżnicy szczególnie upodobali sobie odwiedziny w dzielnicy-komunie Christiania – dawniej zamieszkanej przez duńskich hipisów i fanów marihuany oraz mekce anarchistów. Okolica znana jest m.in. z nieobecności w niej duńskich funkcjonariuszy policji, co pozwala mieszkańcom na szerokie korzystanie z uciech niedostępnych publicznie dla mieszkańców innych regionów skandynawskiego państwa, np. konsumpcji haszyszu.

Fanom mniej hardcorowych atrakcji można polecić m.in. otwarte w XIX w. Ogrody Tivoli, drugi największy na świecie park rozrywki i zarazem najczęściej odwiedzane miejsce w całej Skandynawii (i trzecie na Starym Kontynencie). Warto również odwiedzić rezydencje duńskiej rodziny królewskiej – położone w Kopenhadze pałace Amalienborg i Christiansborg, przerobiony na krajowy parlament.

Miejsce czwarte: Wietnam

Socjalistyczny kraj w Indochinach może się poszczycić blisko 65 proc. bezbożników. Wprowadzona w 1954 r. demokracja ludowa przyczyniła się do niemal całkowitego wyeliminowania z Wietnamu rdzennie dalekowschodnich religii, takich jak buddyzm, kaodaizm, ruch Hòa Hảo oraz wyznania ludowe z delty Mekongu. Zainteresowani upadkiem religii mogą zobaczyć np. dawną stolicę sekty Cao Dai w Tây Ninh, która przypomina połączenie Watykanu, Mekki i Zakazanego Miasta. Zafascynowanych historią Wietnamu racjonalistów i zdeklarowanych lewicowców bardziej zainteresuje Muzeum Pamięci Wojny w stołecznym Ho Chi Minh – obiekt otoczony jest czołgami, helikopterami, rakietami i innym sprzętem wojskowym z czasów wojny między indochińskimi socjalistami a amerykańskimi „imperialistami”.
Godne polecenia są też bajkowe plaże tropikalnej wysepki Phu Quoc przy Kambodży. Rajskie wybrzeże, co ciekawe, jeszcze kilka dekad temu było polem wielkiej bitwy pomiędzy Wietnamczykami i uzbrojonymi po zęby siepaczami Pol Pota. Dziś teren ten „straszy” co najwyżej pięknymi widokami i tonami odpadów, które zalegają w niektórych bardziej zaniedbanych regionach „wietnamskiego Miami”. Równie ciekawe może być eksplorowanie ruin „wietnamskiego Angkor Wat” – posthinduistycznych ruin My Son na Południowym Wybrzeżu Centralnym kraju. Pochodzące z IV w. n.e. magiczne miejsce było zapomniane przez ludzi do 1898 r., co sprawia, że do dziś można w nim poczuć klimat starożytności.

Miejsce trzecie: Niderlandy

Państwo ze stolicą w Amsterdamie liczy blisko 70 proc. ludzi niereligijnych – zaangażowani w religię są głównie najbardziej pobożni protestanci i muzułmanie. Proces modernizacji światopoglądowej niegdyś ultrakalwińskiej Holandii rozpoczął się jeszcze w czasie zachodniej „rewolucji seksualnej” w połowie lat 60. XX w. Obecnie ateistyczni turyści z całego świata mogą gościć m.in. w kościołach przerobionych na prestiżowe hotele, sklepiki, a nawet miejsca dla skejterów.

Oprócz wiatraków i tulipanów warto w Niderlandach podziwiać malownicze Edam, znane głównie dzięki żółtym serom. Bardziej „wielkomiejscy” turyści powinni zadowolić się pobytem w Amsterdamie – mieście kawiarenek, knajpek i rozsławionych w popkulturze coffeshopów. W tych ostatnich można zapalić skręta z marihuaną lub zjeść ciastko z haszem. Wszystko to, rzecz jasna, w Holandii jest zupełnie legalne. Podobnie jak wizyta w niesławnej stołecznej dzielnicy „czerwonych latarni”, czego jednak nie polecamy. Wizyta w tym regionie może się zakończyć rozwodem, co, jak pokazał Jacek Kurski, nie należy w narodowo-katolickiej Rzeczypospolitej do najtańszych interesów.

Miejsce drugie: Estonia

Mieszkańcy Estonii, podobnie jak Holendrzy, to w 70 proc. zdeklarowane osoby niereligijne. Postsowieckie państwo uważane jest za drugie najbardziej laickie miejsce świata – religia w tym kraju została zniszczona wraz z masowymi deportacjami duchownych luterańskich i prawosławnych w stalinowskich latach 40. i 50. XX w.

Podczas podróży w zeświecczonej republice nadbałtyckiej można zwiedzić kurorty na Saremie (dawna Ozylia), Hiumie lub jednej z innych 1,5 tys. wysepek państwa. Grzechem byłoby też nie trafić do założonego w 1279 r. miasteczka Haapsalu, znanego z zachowanych do dzisiaj średniowiecznych warowni i murów. Kilkunastotysięczne miasto w powszechnej świadomości uchodzi za stolicę estońskich Szwedów, wychowała się w nim Ilona Wikland, autorka ilustracji do młodzieżowej powieści i lektury szkolnej „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Wypoczywający powinni też uwzględnić rozsiane po okolicy kratery po meteorytach.

Miejsce pierwsze: Czechy

Pierwsze miejsce w naszym wakacyjnym rankingu bezapelacyjnie zajmują Czechy, z ok. 75 proc. niereligijnych mieszkańców (samych zdeklarowanych ateistów jest 65 proc!). Czeska niewiara związana jest głównie z zaradnością i doświadczeniami Czechów, przeżyli oni w końcu reformację Jana Husa, wojny husyckie i wojnę trzydziestoletnią. Wydarzenia te pokazały im zdeprawowanie hierarchów Kościoła kat., co zaważyło na świeckim charakterze „husyckiej” Czechosłowacji i dzisiejszej republiki. W Czechach najlepiej zobaczyć Pragę, czyli „złote serce” ojczyzny Václava Havla. Malownicze i wąskie uliczki, urokliwe knajpki i pijalnie oraz majestatyczne zabytki spodobają się każdemu, kto marzy o chwili odpoczynku od wyścigu szczurów.

Carakter ma też prowincja, np. winem płynące Morawy i tzw. Czeska Szwajcaria. Znane z dziewiczego krajobrazu leśno-polne okolice środkowej Europy przypomną starszym turystom krajobraz znany w Polsce sprzed dekad, kiedy nie była jeszcze wyniszczona przez ciągłą eksplorację przemysłową, wycinkę lasów i urbanizację. Wielu stałych czytelników „FiM” z pewnością chętnie zawita też do miasta Tabor – kolebki husytyzmu i głównego ośrodka sił antykatolickich podczas wojen czeskich.

Facebook Comments
Poprzedni artykułI nie opuszczę cię, aż do… unieważnienia
Następny artykułZobaczyć Boga
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).