Świecki Zakon Rycerzy Kolumba testuje pobożność i hojność polskich członków za pomocą dwóch kopii marnej ikony.

Wśród wielu krążących po Polsce parafialnej obrazów i przedmiotów chwilowego kultu są dwie kopie ikony Bożej Wspomożycielki Prześladowanych Chrześcijan. Oryginalna ikona jest własnością Zakonu Rycerzy Kolumba, największej na świecie katolickiej organizacji świeckiej o charakterze charytatywnym. Wykonał ją słynny włoski ikonograf Fabrizio Diomedi, ale jest kiczowata i niczym szczególnym się nie wyróżnia. Potem było jak zwykle. Kilkadziesiąt kopii ikony poświęcił melchicki arcybiskup Aleppo Jean-Clément Jeanbart, a Kolumbowie rozesłali ją po całym świecie, rozpoczynając nowy program modlitewny. Tym razem w intencji prześladowanych chrześcijan.

To wzniosła idea, którą najbogatszy zakon świecki zrealizuje za niewielkie pieniądze, a może nawet na tym zarobi. Przynajmniej wizerunkowo. Na co dzień Rycerze Kolumba zajmują się bardziej biznesem niż modlitwą. Zrzeszają około dwóch milionów członków na całym świecie. Ich prezes, najwyższy rycerz zakonu, zarabia ponad milion dolarów rocznie. W 2009 r. Kolumbowie przekazali prawie 45 mln dolarów na charytatywne inicjatywy kościelne, a najwyższy rycerz przekazał papieżowi Benedyktowi XVI czek na 1,6 mln dolarów.

W 2005 r., za namową Jana Pawła II, Rycerze Kolumba przybyli do Polski i rozpoczęli działalność. Niestety, większość polskich rycerzy nie jest dość majętna, by udzielać się charytatywnie w znaczący sposób. Przypominają raczej rycerskich giermków, korzystających z wielkości swoich panów. Tworzenie zakonnych struktur nawet w małomiasteczkowych parafiach wydaje się trochę śmieszne.

„Dzięki wielkiej ofiarności wiernych z parafii, które odwiedziliśmy z Ikoną Matki Bożej Wspomożycielki Prześladowanych Chrześcijan Rycerze Rady Lokalnej nr 15947 Zakonu Rycerzy Kolumba będą mogli przekazać na pomoc dla prześladowanych braci chrześcijan kwotę 11 500 złotych i 52 euro” – chwalą się Kolumbowie z Milicza.

Podobnie, albo gorzej, jest w innych radach. Na doścignięcie w zbiórkach Caritasu nie ma co marzyć, a Owsiak i jego Orkiestra pozostają całkiem poza rycerskim zasięgiem. Mimo to o polskim gronie około sześciu tysięcy Rycerzy Kolumba słyszy się coraz częściej.

Dwie kopie ikony krążą po Polsce od 1 grudnia 2018 r. W prześladowanie chrześcijan na całym świecie i w Polsce wierzy wielu niedzielnych katolików. Ale ofiarne puszki są raczej puste. Parafialny objazd obu kopii kończy się w maju tego roku. Będzie to praktyczny sprawdzian dla polskich rycerzy, usiłujących naśladować amerykańskich kolegów. Może w dobie szalejącego wirusa dzielni rycerze, zamiast wspierać chrześcijan w Syrii i Iraku, wesprą swoimi datkami niedofinansowane polskie szpitale, osoby zarażone i zagrożone, albo te, którym grozi bankructwo z powodu pandemii?

Facebook Comments
Poprzedni artykułMangostany i koronawirus
Następny artykułWojna o symbole. Jak prawica zawłaszczała legendę lewicowej rodziny
Zbigniew J. Nita
Dziennikarz związany z „FiM” z przerwami od 2001 r. Mieszka i pracuje na trudnym terenie południowo-wschodniej Polski. Interesuje się tematyką społeczną, gospodarczą, historyczną, mniejszościami narodowymi, religijnymi i wszystkim co nietypowe. Pracował dla wielu regionalnych i ogólnopolskich tytułów prasowych. Charakteryzuje go wrodzona tolerancja na głupotę swoją i innych oraz trudny charakter. (Jedną z jego zalet jest to, że zna swoje wady – przyp. red.).