I nadszedł czas na ostatnią opowieść o naszym bloku i jego mieszkańcach.

Przysiadłem do pisania, lecz Romek spod szesnastki nie dawał powodów do skupienia. Wiertarka i szlifierka skutecznie mnie rozpraszały. Gdy skończył, wrócił parkingowy Henio. Jego pijackie wrzaski (wypłata) kruszyły beton. Po chwili emeryt Kazik włączył Radio Maryja. Księgowa Stenia wykręciła mu, jak zwykle, korki. Awantura słyszana była pewnie w samym Toruniu. Chociaż działo się o wiele więcej, nie wyliczę tych wszystkich uprzyjemniaczy, gdyż miejsce na moje bazgroły jest mocno ograniczone.

W pewnym momencie usłyszałem natarczywe pukanie do drzwi. Stał w nich ksiądz Oktan, proboszcz naszej parafii wraz z jakimś purpuratem, którego nie znałem. Oktan z kompanem bezceremonialnie wtarabanili mi się do mieszkania.

– Słyszałem, że donosicie na naszą społeczność i na mnie osobiście do jakiegoś nieklerykalnego szmatławca!

Nie mogłem się zgodzić na donoszenie i szmatławca, co wyraziłem w krótkich, rwanych zdaniach, cechujących wojskowych, osadzonych w zakładach penitencjarnych i niektórych posłów. Oktan zaczerwienił się i machając mi palcem przed twarzą sapał:

– Widzi Wielebny i słyszy! To właśnie on! Ten antychryst kala dobre imię Kościoła i jego pasterzy!

Milcząca, otyła postać zapisywała coś w swoim purpurowym notatniku. Powziąłem natychmiastową decyzję. Używszy klawisza „delete”, oczyściłem tekst ze zbędnych elementów. Wykasowałem z tej historii Oktana i jego otyłego kompana.

Przydałby się taki klawisz w realu.


Obywatela Janka znajdziesz na: facebook.com/ObywatelJanekRysunki

Facebook Comments