fot. Adobe Stock
Nie pomogły modły i listy do Boga. Ksiądz pedofil idzie za kratki, i to na pięć lat.

Przed Sądem Rejonowym w Zgorzelcu zakończył się proces proboszcza z Ruszowa. Ks. Piotr M., oskarżony o molestowanie w czasie przygotowań do komunii dwóch upośledzonych dziewczynek twierdził, że żadnego dziecka nie skrzywdził. W listach wysyłanych do parafian przekonywał, że to niemożliwe, by zrobił coś złego.

„Ludzka zazdrość, złość i zawiść to sprawiła, że do więzienia za kratki parafianka mnie wsadziła” – napisał w lutym 2020 r. do wiernych. „Za miłość, dobroć, poświęcony czas, dobre słowo, wyrozumiałość, uśmiech – kajdany na rękach. Liczne pielgrzymki, wycieczki, wyjazdy – kajdany na nogach. A za pieśni, piosenki – zniewolenie i ból w sercu zadane przez ludzi” – lamentował w epistołach. – „O Panie Boże przebacz im, a mnie po tych długich rekolekcjach przy ołtarzu Twej miłości postaw w ruszowskim Kościele. Abym znów mógł Ciebie sprowadzać dla ludu tego jako pokarm z nieba pod postacią chleba. Abym z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi chwałę Twą mógł wyśpiewywać do nieba” – zanosił modły.

Na szczęście zgorzelecki sąd mierzył ziemskie czyny duchownego, ziemską miarą. Zasądzono pięć lat więzienia, dożywotni zakaz zajmowania stanowisk związanych z wychowywaniem dzieci, zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonymi na okres 15 lat oraz 25 tys. zł nawiązki na rzecz każdej z pokrzywdzonych. Adwokat Piotra M. zapowiedział apelację. Mimo ogłoszonego wyroku zapatrzeni w proboszcza parafianie nadal wierzą w jego niewinność.

Facebook Comments