Z drugiej ręki

Zakupy w lumpeksach przestały być powodem do wstydu. Są „eko”, modne i… tanie.

Jeszcze kilkanaście lat temu zakupy w lumpeksie były obciachem. Pamiętam jak mama ciągnęła mnie do szmateksu, a ja nerwowo rozglądałam się po ulicy, upewniając się, czy nikt znajomy mnie nie widzi. Dziś sklepy z używaną odzieżą przeżywają renesans. Ich klientami są nie tylko bezrobotni, renciści i emeryci, ale i panie doktorowe, prawniczki, artystki. Kobiety, które szukają czegoś szałowego, co nie zrujnuje ich portfeli.

(…) Dane na temat wpływu przemysłu odzieżowego na środowisko są zatrważające. Wszystko przez nasze rosnące zamiłowanie do zmieniającej się mody. Tylko w 2014 r. ludzkość kupiła 60 proc. więcej ubrań niż w roku 2000. Powód jest prozaiczny: stać nas. Zachłysnęliśmy się też tanimi rzeczami w sieciówkach, „szafiarkami”, które z YouTube’a mówią nam, co mamy nosić w danym sezonie, a co jest już passé. Niemal 2 mln Polaków kupuje nową odzież przynajmniej raz w tygodniu. Szwedzi kupują 12 kg ubrań rocznie. Ale oni i tak wypadają blado przy mieszkańcach Wysp Brytyjskich, nabywających rocznie na głowę około 50 sztuk (ponad 26 kg ubrań). W skali planety coroczna konsumpcja ciuchów i innych tekstyliów to więcej niż 30 mln ton. Tego nasza planeta na dłuższą metę może nie udźwignąć…

Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 43/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *