fot. Adobe Stock
Dopóki PiS obiecuje, nie jest źle. Najgorsze, że czasem bierze się do realizacji tych obietnic.

Władza zapowiada, że wzbogaci kraj o nowe dworce kolejowe. Mają być ekologiczne, dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych, a nade wszystko wyposażone w rozwiązania znacznie zmniejszające koszty eksploatacji. Na dachach panele fotowoltaiczne, ogrzewanie z pomp ciepła, woda do spłukiwania toalet z zebranej deszczówki. Oczywiście obowiązkowo dostęp do wi-fi, a nawet parking dla rowerów na każdym dworcu.

Technologia komiczna

Planuje się powstanie dwóch rodzajów nowoczesnych dworców. Pierwsze, o kryptonimie IDS – A, mają powstawać w miejscowościach bardzo małych, więc i same mają być małe, a dokładnie nie większe niż 29 mkw. Na tej powierzchni – jak zapowiadają PKP – powstanie „kompleks toalet” oraz ogrzewana poczekalnia z siedziskami. A ponieważ kolejowa perełka architektoniczna poza toaletami będzie składała się ze szklanych ścian, to określenie dworzec kolejowy, w kontekście takiej wiaty dla podróżnych, nabiera wielce interesującego wymiaru. Zwłaszcza gdy pozna się koszt takiej inwestycji, oszacowany na 3 mln zł, czyli circa 100 tys. zł za metr kwadratowy.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Anuluj

Tekst pochodzi z numeru 9/2020 tygodnika „Fakty i Mity”

Facebook Comments