Radna Częstochowy Jolanta Urbańska złożyła interpelację do prezydenta miasta o ograniczenie pielgrzymek.

„Zwracam się z prośbą o analizę prawnych możliwości oraz celowość wprowadzenia czasowego zakazu, względnie radykalnego ograniczenia, pielgrzymek przybywających w okresie tegorocznego ruchu pątniczego, głównie w terminach od czerwca do września 2020” – czytamy w interpelacji Jolanty Urbańskiej, wiceprzewodniczącej Rady Miasta Częstochowy. „Oczywistym jest, że duże skupiska obywateli znacznie zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa, zwłaszcza w kontekście warunków higieniczno-sanitarnych, występujących podczas podróży pielgrzymkowej” – napisała.

Już nie możemy się doczekać reakcji Kościoła na pismo radnej. Kiedy policja zatrzymała 365. Łowicką Pieszą Pielgrzymkę, która mimo to dotarła na Jasną Górę i pomimo obowiązujących wtedy obostrzeń liczyła ponad 50 osób, a większość z nich nie posiadała maseczek, bp Józef Zawitkowski powiedział:

„Dziwne jest to, że ani zaborcy, ani okupanci – choć utrudniali pielgrzymowanie – nie zatrzymali nigdy pielgrzymki łowickiej, która na Jasną Górę wyruszyła w tym roku 365. raz. Tym razem udało się to policji w wolnym kraju”.

– Teraz mamy innego zaborcę – odpowiada biskupowi w rozmowie z „FiM” Urbańska i dodaje, że nie boi się ataków ze strony Kościoła. – Mieszkańcy Częstochowy w znakomitej większości są za zatrzymaniem pielgrzymek. Powiedziałabym, że są to proporcje 9 na 10. Z moim apelem nie zgadzają się jedynie przedsiębiorcy, którzy liczą, że zarobią na pielgrzymach. Jeżeli jednak mam wybierać między życiem i zdrowiem ludzi a kasą, to wybieram życie i zdrowie. Mój apel nie jest atakiem na katolików. Jest podyktowany zdrowym rozsądkiem i najbardziej irytuje mnie, że jest rozpatrywany tylko w kategoriach sakralnych. Częstochowa jest kojarzona z miejscem kultu religijnego i większość z nas akceptuje ruch z tym związany, ale w tym momencie po prostu stanowi on realne zagrożenie – twierdzi.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPosucha wyświęceniowa
Następny artykułPlakatem w pedofilię
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).