Immunitet dla księży, katolickie paszporty i hojne dotacje dla kościelnych instytucji – politycy PiS wiedzą, jak wielką siłą jest w Polsce Kościół i obłaskawiają duchowieństwo. Zwłaszcza gdy zbliża się kampania wyborcza.

Żadne reklamy ani spoty wyborcze nie trafią tak do serc suwerena, jak słowa padające w niedzielę z ambony. Karnawał kręci się pełną parą od kampanii wyborczej sprzed czterech lat. Teraz tańce godowe znowu przybrały na sile. Politycy PiS klęczą, modlą się, biorą udział w mszach i pielgrzymkach, obściskują się z biskupami i ojcem inkasentem. Gdy ktoś ośmieli się choćby pisnąć złe słowo na któregoś z katolickich hierarchów, rozpoczyna się nagonka na niego.
Złota struga pieniędzy płynie z kas państwa do Kościoła. Niemal 160 mln zł kosztował podatników w 2017 r. Fundusz Kościelny, z którego finansowane są składki emerytalne i zdrowotne duchownych. Szacuje się, że w 2018 r. pieniędzy było znacznie więcej. Z kolei sama tylko fundacja ojca Rydzyka dostanie w tym roku decyzją Glińskiego od polskich podatników 117 mln zł.

„O wartości moralne”

Trwa zaciekła obrona arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, który 1 sierpnia, w 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, podczas homilii powiedział: „Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa”. Kardynał Stanisław Dziwisz natychmiast stwierdził, że arcybiskup krakowski „przewodzi w walce o wartości moralne”.
10 sierpnia przed budynkiem krakowskiej kurii metropolitalnej przy Franciszkańskiej 3 modlono się w intencji arcybiskupa Jędraszewskiego. Na miejscu byli m.in. wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki i poseł Marek Pęk. Głos w obronie hierarchy zabrał wicepremier Jacek Sasin. Podkreślał, że „społeczności LGBT i wspierającym ją politykom z Lewicy czy Platformy Obywatelskiej może chodzić o narzucenie ideologii LGBT wszystkim Polakom”.

Przykład idzie z góry

Święta państwowe przenikają się z kościelnymi. Hucznie i długo obchodzono np. 1050-lecie chrztu Polski. Biskupi i księża obowiązkowo są na listach uczestników wszelkich uroczystości. Świeckość jest w odwrocie. Polska na naszych oczach stała państwem wyznaniowym. Wyborcy dali się omamić PiS i uwierzyli, że tylko jej politycy „uratują polskość” i obronią „naszą narodową tożsamą”.
Miłościwie nam panujący prezydent Andrzej Duda potęgę Kościoła bardzo ceni. W kampanii wyborczej chętnie dawał wywiady w mediach katolickich, masowo uczestniczył w mszach, a nawet przemawiał z ambony w sanktuarium św. Andrzeja Boboli pod Sanokiem. Gdy został prezydentem, z gorliwością prezentuje się jako „dobry chrześcijanin” i spędza mnóstwo czasu na mszach.

Kto podnosi rękę na Polskę…

– Kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę. Ja jestem człowiekiem wierzącym, praktykującym katolikiem, ale gdybym nim nie był, to mówiłbym to samo. Bo co jest po drugiej stronie? Urbano-palikotyzm, nihilizm. Dlatego Kościoła trzeba bronić, to obowiązek patriotyczny – mówił Jarosław Kaczyński podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Pułtusku w czerwcu tego roku.
Jak tu się więc nie bać, że ktoś bożą armię w sutannach skrzywdzi? Nie będzie wtedy komu krzewić wiary, z której naród polski wyrósł. Typowy to przykład pisowskiego modelu „zarządzania przez strach”.

Kościół niewinny

W takiej sytuacji nie dziwi zmasowany atak prawicy na środowiska LGBT i przedstawianie ich jako siedliska i rozsadnika pedofilii. To doskonały sposób, by odwrócić uwagę od pedofilii wśród księży, o której m.in. opowiadał film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”.
– Uderzając w Kościół, jako rzekome siedlisko pedofilii, uderza się jednocześnie w rząd PiS, który rzekomo ma mieć z tym coś wspólnego. Na tym ma polegać strategia opozycji. Jest to ohydne w swoim cynizmie – powiedział prof. Ryszard Legutko, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. – Od wielu lat lewa strona liczy na to, że wreszcie antyklerykalizm przybierze kształty zorganizowane i będzie w Polsce dużą siłą polityczną – dodał.
Głos zabrał również sławny były minister ochrony środowiska prof. Jan Szyszko.
– Te same twarze są pod Sejmem i protestują przeciwko PiS, te same twarze atakują Kościół, atakują nasze symbole. To jest ta sama grupa osób, ale niezwykle aktywna. Trzeba by zobaczyć, przez kogo są finansowani i wtedy sprawa by się wyjaśniła – pogroził.

Ksiądz jak urzędnik

Kilka dni temu posłanka PiS z Torunia Anna Sobecka, zaufana współpracownica ojca inkasenta, stwierdziła, że należy podjąć zdecydowane kroki, by chronić księży i hierarchów Kościoła katolickiego. Skierowała w tej sprawie list otwarty do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.
„Wydarzenia ostatnich miesięcy nakazują wręcz otoczyć ochroną prawną kapłanów i inne osoby duchowne, które w związku ze swoją przynależnością wyznaniową
i prowadzoną w jej ramach działalnością publiczną stają się celami bestialskich ataków” – napisała Sobecka.
Za czynny atak na funkcjonariusza publicznego z użyciem broni lub z pomocą innej osoby można trafić do więzienia na 10 lat, a jeśli funkcjonariusz dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, nawet na 12 lat. Tak stanowią przepisy karne, które mają chronić przed agresją wobec m.in. policjantów, urzędników, prokuratorów, sędziów, komorników, kuratorów, nauczycieli, strażników miejskich i ratowników medycznych. „Jestem przekonana, że dzięki tym zmianom narastający problem agresji oraz spirala nienawiści wobec tych osób ulegną zmniejszeniu” – stwierdziła posłanka.

Porządkowanie rzeczywistości

Poseł PiS z Gniezna Zbigniew Dolata wpadł na pomysł, by zakazać używania określeń „przed naszą erą” i „naszej ery”, bo to według niego „komunistyczne relikty”. Dolata chciałby, by m.in. w podręcznikach szkolnych, publikacjach naukowych i w muzeach używano określeń: „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”. Zwrócił się w tej sprawie do ministrów – kultury Piotra Glińskiego i edukacji Dariusza Piontkowskiego.
Poseł PiS podkreśla, że od upadku komunizmu w Polsce minęło już trzydzieści lat, ale dopiero dzięki jego macierzystej partii przyspieszył „proces dekomunizacji”. „W ostatnich latach z przestrzeni publicznej, mimo oporu części samorządów, znikają ostatnie nazwy ulic i pomniki – relikty i symbole komunizmu” – wywodzi Dolata. Wskazuje, że określenia „przed Chrystusem” i „po Chrystusie” były nie na rękę komunistom i bali się ich jak ognia. Przypomina, że w większości krajów Europy Zachodniej, w obu Amerykach i w Australii takich właśnie terminów się używa.
Dolata, były nauczyciel historii, od 2002 r. członek PiS i poseł od 2005 r. jest w Sejmie wiceprzewodniczącym komisji edukacji, nauki i młodzieży. Kto wie, jeśli pozostanie w Sejmie, może zacząć walczyć o realizację swojego pomysłu.

„Polski mam paszport na sercu”

„Lądy i morza przemierzam, kulę ziemską z otwartym czołem. Polski mam paszport na sercu” – takie słowa towarzyszyły wręczaniu paszportu prezesowi Ochódzkiemu w kultowym filmie „Miś”.
Szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Maria Szczerski wymarzył sobie „katolicki paszport”. Kandydat PiS na zastępcę szefa generalnego NATO i komisarza UE, ideolog „dobrej zmiany”, napisał m.in. obszerne dzieło pt. „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy”, które w 2017 r. wydał Biały Kruk. Przedstawia się w niej jako zwolennik „reewangelizacji Europy”. Ewangelizatorami mieliby być emigrujący z Polski ludzie. „Chciałbym zaproponować podjęcie prac nad przygotowaniem swego rodzaju paszportu katolickiego” – napisał Szczerski. Dokument taki miałby zawierać „najważniejsze modlitwy i prawdy wiary”. Tak wyposażony podróżnik byłby odporny na zgniliznę ateizowanego Zachodu i „niósłby światło wiary”.
Gdy głębiej zastanowimy się nad propozycją ministra, przyznamy, że musiał przejąć się ideami romantycznego mesjanizmu i uwierzył, że „Polska jest Chrystusem narodów”. Podobne poglądy ma premier Mateusz Morawiecki, który wielokrotnie mówił o tym, że obowiązkiem Polaków jest „rechrystianizacja” Europy.
Warto śledzić rozwój symbiozy PiS i Kościoła. 18 grudnia 2006 r., czyli za pierwszego rządu PiS, nieżyjący dziś poseł PiS Artur Górski złożył w Sejmie uchwałę o nadanie Jezusowi Chrystusowi tytułu Króla Polski. Projekt przepadł. Czy teraz powróci? Dla przypomnienia – 19 listopada 2016 r. polski Kościół katolicki przyjął Jezusa za swojego króla i pana, a w uroczystości wziął udział prezydent RP Andrzej Duda. Grunt jest więc już przygotowany.

Facebook Comments