Zboczeńcy na świętej ziemi

Dzień przed Paradą Równości w stolicy odbył się różaniec publiczny, by przeprosić Pana Boga i Matkę Przenajświętszą za publiczne propagowanie grzechu sodomii.
W samym centrum Krakowskiego Przedmieścia, przed figurą Matki Bożej Passawskiej zbiera się około pięćdziesięcioro żarliwych katolików. Tłumek jest dziwny. Dominują zapiekłe i nienawistne twarze, rozbiegany wzrok i różańce w rękach. Wyznawcy Pana Boga zupełnie nie pasują do barwnego otoczenia deptaka i upalnego końca dnia. Młodzi przypominają znienawidzonych przez resztę klasy prymusów, którzy zawsze wszystko wiedzą i siadają w szkole w pierwszych ławkach, a seniorzy zachowują się jak za okupacji. W każdej chwili spodziewają się skrytobójczego ataku ze strony znienawidzonego wroga. (…)

Między „Zdrowaś Mario” a „Ojcze nasz” katolicy słyszą od prowadzącego modlitwę, jak powinni traktować osoby homoseksualne. By usprawiedliwić klasyczną mowę nienawiści, młody człowiek z mikrofonem w ręku i pryszczami na policzkach powołuje się na słowa świętych i papieży. Nieważne, że żyjących tysiąc i więcej lat temu. Gejów czy lesbijki przyrównuje do trędowatych.
– Trzeba odseparować chorych na trąd od zdrowych, by w ten sposób ta straszna choroba nie infekowała zdrowych ludzi i nie rozprzestrzeniała się – zaczął swój wywód człowiek, stojący przed figurką Maryi, by po chwili wyjaśnić, jak „eksterminować zboczeńców”…
Autor Artur Kulikowski
Więcej efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 23/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *