Anturium ma wyjątkowego pecha wśród roślin doniczkowych: obrosło przesądami, które wzajemnie się wykluczają. Według jednych wersji czerwony „kwiat flaminga" przyciąga miłość i pieniądze, według innych — skazuje samotne kobiety na staropanieństwo, a zaniedbany okaz zwiastuje kłótnie w domu. Kiedy ta sama roślina ma jednocześnie przynosić szczęście i nieszczęście, to dość czytelny sygnał, że nie mówimy o żadnej właściwości anturium, tylko o ludzkiej wyobraźni.
Skąd się wzięły przesądy o anturium?
Anturium (Anthurium andraeanum) pochodzi z lasów deszczowych Kolumbii i Ekwadoru i do Europy trafiło dopiero pod koniec XIX wieku — nie ma więc za sobą wieków słowiańskiego folkloru, jak bez czy jemioła. Przesądy wokół niego to twór stosunkowo świeży, sklejony z kilku źródeł: symboliki kolorów (czerwień = namiętność, stąd skojarzenia z miłością), egzotycznego, „zmysłowego" kształtu kwiatostanu oraz zapożyczeń z feng shui, w którym anturium uchodzi za roślinę harmonizującą energię wnętrza.
Charakterystyczny jest mechanizm „zaniedbana roślina przynosi pecha". To klasyczne odwrócenie przyczyny i skutku: w domu, w którym nikt nie ma głowy do podlewania kwiatów, często dzieje się coś trudnego — i to problemy powodują uschnięte anturium, a nie odwrotnie. Roślina jest tu termometrem, nie termostatem.
Co mówią wzajemnie sprzeczne wersje przesądu?
W obiegu funkcjonują równolegle co najmniej trzy warianty. Pierwszy: anturium przyciąga miłość, namiętność i dostatek — dlatego bywa prezentem ślubnym i walentynkowym. Drugi: samotnym kobietom „odstrasza" potencjalnych partnerów i utrwala samotność. Trzeci: więdnące anturium zapowiada kłótnie, choroby lub straty finansowe.
Żaden z tych wariantów nie ma oczywiście oparcia w czymkolwiek mierzalnym. Ciekawa jest natomiast ich struktura: wersja pozytywna dotyczy par, negatywna — singielek. To dokładnie ten sam schemat, który folklor przypisywał kiedyś bluszczowi czy fiołkom afrykańskim. „Roślina starej panny" to wędrujący motyw, do którego podstawia się kolejne modne gatunki.
Jedyne realne ryzyko: toksyczność dla zwierząt i dzieci
Jeśli anturium czymkolwiek zasłużyło na ostrożność, to nie energią, tylko chemią. Według ASPCA (Amerykańskiego Towarzystwa Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt) anturium jest toksyczne dla kotów i psów. Winowajcą są nierozpuszczalne szczawiany wapnia — mikroskopijne, igiełkowate kryształki w liściach i łodygach. Gdy zwierzę nadgryzie roślinę, kryształki wbijają się w śluzówkę i powodują podrażnienie jamy ustnej, ból i obrzęk warg oraz języka, intensywne ślinienie, wymioty i trudności z przełykaniem.
Brzmi groźnie, ale skala jest łagodna: North Carolina State University klasyfikuje anturium jako roślinę o niskiej szkodliwości, a poważne zatrucia zdarzają się wyjątkowo rzadko — właśnie dlatego, że pieczenie w pysku skutecznie zniechęca do dalszego podgryzania. Sok rośliny może też podrażniać skórę i oczy, więc przy przesadzaniu lepiej założyć rękawiczki. W domu z kotem, psem lub małym dzieckiem anturium powinno stać poza zasięgiem — a przy objawach po pogryzieniu rośliny należy skontaktować się z weterynarzem lub lekarzem.
Trzymać czy nie trzymać?
Z punktu widzenia faktów: anturium to efektowna, długo kwitnąca roślina z rodziny obrazkowatych, która nie ma żadnej udokumentowanej mocy sprowadzania pecha ani szczęścia. Decyzja „trzymać czy nie" sprowadza się do dwóch pytań: czy odpowiada ci jego wygląd i czy masz w domu zwierzęta lub małe dzieci, przed którymi trzeba je odsunąć. Los uczuciowy domowników pozostaje — ku rozczarowaniu przesądów — całkowicie poza kompetencjami doniczki.
FAQ
Czy anturium w domu to zły znak według przesądów?
Nie. Przesądy o anturium są sprzeczne — jedne wersje mówią o pechu i samotności, inne o miłości i dostatku — i żadna nie ma oparcia w faktach. Roślina nie wpływa na losy domowników.
Czy samotna kobieta może trzymać anturium?
Oczywiście. Przekonanie, że anturium „odstrasza partnerów", to współczesna odmiana wędrującego motywu „rośliny starej panny", przypisywanego wcześniej innym gatunkom. Nie istnieje żaden mechanizm, przez który doniczkowa roślina mogłaby wpływać na życie uczuciowe.
Czy anturium jest trujące dla kota lub psa?
Tak, łagodnie. ASPCA wymienia anturium jako toksyczne dla kotów i psów z powodu nierozpuszczalnych szczawianów wapnia — pogryzienie powoduje podrażnienie i obrzęk jamy ustnej, ślinienie i wymioty. Poważne zatrucia są rzadkie, ale roślinę trzymaj poza zasięgiem zwierząt i w razie objawów skontaktuj się z weterynarzem.
Skąd pochodzi anturium i dlaczego nazywa się „kwiatem flaminga"?
Anthurium andraeanum pochodzi z Kolumbii i Ekwadoru i należy do rodziny obrazkowatych (Araceae). Angielska nazwa „flamingo flower" wzięła się od różowo-czerwonej, błyszczącej pochwy kwiatostanu przypominającej barwą upierzenie flaminga.
Źródła
- ASPCA — Toxic and Non-Toxic Plants: Flamingo Flower (Anthurium): https://www.aspca.org/pet-care/aspca-poison-control/toxic-and-non-toxic-plants/flamingo-flower (toksyczność dla kotów i psów, szczawiany wapnia, objawy)
- North Carolina State University Extension — Anthurium andraeanum: https://plants.ces.ncsu.edu/plants/anthurium-andraeanum/ (pochodzenie Kolumbia–Ekwador, rodzina Araceae, niska szkodliwość, podrażnienie skóry i oczu)