Przesądy i zjawiska · 2026-08-03

Przesądy studniówkowe — co znaczą czerwona bielizna, polonez i inne rytuały maturzystów?

MIT

Czerwona bielizna, potknięcie się w polonezie czy zakaz obcinania włosów przed maturą nie mają żadnego udowodnionego wpływu na wynik egzaminu — to zbiór rytuałów, które maturzyści powtarzają z pokolenia na pokolenie głównie po to, by poczuć się pewniej przed stresującym wydarzeniem. Sama siła sprawcza tych zwyczajów to mit, ich funkcja psychologiczna — już nie.

Studniówka to w polskiej szkole jedyny bal, który ma swój własny, ściśle przestrzegany kodeks zabobonów. W przeciwieństwie do przesądów ślubnych, które są zlepkiem wielowiekowych, często sprzecznych ze sobą tradycji ludowych, przesądy studniówkowe są zaskakująco świeże i spójne — krążą głównie wśród nastolatków od kilkunastu-kilkudziesięciu lat, powtarzane rok w rok w niemal identycznej formie w różnych miastach Polski. To nie relikt dawnych wierzeń, tylko żywy, wciąż aktualny folklor szkolny, którego jedynym celem jest zapewnienie sobie choćby złudnego poczucia kontroli nad zbliżającą się maturą.

Czerwień jako talizman: bielizna, podwiązka, krawat i nitka

Najczęściej powtarzanym przesądem studniówkowym jest czerwona bielizna — ma przynieść powodzenie na maturze, ale pod jednym warunkiem: tę samą (uprzednio upraną) bieliznę trzeba założyć ponownie w dniu egzaminu. Dziewczęta dokładają do tego czerwoną podwiązkę, obowiązkowo na lewej nodze. Chłopcy mają swoją wersję: nowy garnitur, który podczas balu ma „nasiąknąć” dobrą energią, oraz czerwony krawat, którego nie wolno zdejmować przez całą noc, niezależnie od temperatury na parkiecie.

Do kompletu dochodzi czerwona nitka zawiązywana na nadgarstku tuż przed studniówką przez kogoś bliskiego — jeśli przetrwa nienaruszona do dnia matury, egzamin ma być zdany. Symbolika koloru jest tu w miarę czytelna i konsekwentnie powtarzana przez wszystkie źródła: czerwień to w tej narracji barwa siły, odwagi i szczęścia. Skuteczność mechanizmu jest już mniej czytelna — nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego akurat ten odcień miałby wpływać na wynik testu z matematyki.

Polonez, w którym potknięcie się opłaca

Polonez otwierający studniówkę to jedyny punkt wieczoru, w którym błąd uchodzi za dobry znak, a nie za wpadkę. Niepisana tradycja głosi, że dla pozytywnego wyniku matury warto choć raz świadomie „zmylić nogę” podczas tańca — nie bacząc na wielogodzinne próby i całą elegancję choreografii. To przesąd dokładnie odwrotny niż większość zabobonów okazjonalnych, gdzie potknięcie się przy ważnej ceremonii zwykle zwiastuje pecha, nie szczęście. Tu klasyczny mechanizm „coś poszło nie tak, więc coś dobrego się wydarzy” zostaje odwrócony o 180 stopni — i nikt spośród maturzystów powtarzających ten zwyczaj nie potrafi wskazać, skąd właściwie wzięła się taka logika.

Włosy, rajstopy, buty i „coś pożyczonego”

Reszta przesądów studniówkowych to drobne, ale rygorystycznie przestrzegane zakazy i nakazy. Włosów nie należy obcinać (a według bardziej rygorystycznej wersji przesądu — także farbować) od chwili studniówki aż do ostatniego egzaminu maturalnego; obcięcie włosów ma grozić „ścięciem” na maturze. Panów przesąd nie obejmuje w kwestii golenia brody. Maturzystki z kolei obawiają się jednego konkretnego wroga: oczka w rajstopach, które — nawet najmniejsze i naprawiane — ma zwiastować niepowodzenie na egzaminie. Stąd na studniówkę idzie się wyłącznie w solidnych, najlepiej nowych rajstopach.

Butów przez całą noc nie wolno zdejmować ani zamieniać na wygodniejsze, bo taniec boso „nie zwiastuje nic szczęśliwego” — a jeśli ktoś decyduje się je wcześniej wypastować, przesąd nakazuje robić to tylko w jedną stronę. Do tego dochodzi zasada „czegoś pożyczonego” w stroju: im więcej pożyczonych elementów garderoby, tym lepiej, najlepiej pożyczonych od osoby uznawanej za mądrą. Każdy z tych zwyczajów, wzięty osobno, brzmi jak przypadkowa zabawa w rytuał. Razem tworzą jednak zaskakująco spójny, powtarzalny system, w który wierzą kolejne roczniki, choć żaden z nich nie ma żadnego mechanizmu tłumaczącego, jak dziurka w rajstopach miałaby przełożyć się na wynik z rozszerzonej matematyki.

Dlaczego wciąż w to wierzymy

Odpowiedź nie leży w skuteczności rytuałów, tylko w mechanizmach, które dobrze opisuje psychologia. Z badania CBOS z 2018 roku wynika, że 54 proc. Polaków wierzy przynajmniej w jeden z dziesięciu popularnych przesądów, a aż 75 proc. wykonuje gesty w rodzaju trzymania kciuków — łącznie z osobami, które deklarują, że w zabobony nie wierzą. Psychologowie wskazują, że wiara w przesądy działa głównie na zasadzie efektu placebo: łagodzi lęk, poprawia samoocenę i daje poczucie kontroli nad sytuacją, na którą realnie nie mamy wpływu. Egzamin maturalny — najbardziej stresujące wydarzenie w dotychczasowym życiu nastolatka — to niemal podręcznikowe warunki do tego, żeby taki mechanizm zadziałał.

Czerwona nitka na nadgarstku nie podniesie wyniku z matematyki ani o jeden punkt procentowy. Ale jeśli jej zawiązanie sprawia, że maturzysta wchodzi na egzamin odrobinę spokojniejszy, to swoją funkcję — psychologiczną, nie magiczną — już spełniła.

FAQ

Czy czerwona bielizna na studniówce naprawdę przynosi szczęście na maturze?
Nie ma żadnego udokumentowanego mechanizmu, który łączyłby kolor bielizny z wynikiem egzaminu. To jeden z najpopularniejszych przesądów studniówkowych, powtarzany w niemal identycznej formie w całej Polsce, ale jego siła sprawcza ogranicza się do efektu placebo — poczucia większej pewności siebie u osoby, która w niego wierzy.

Co oznacza potknięcie się podczas poloneza na studniówce?
Według niepisanej tradycji świadome „zmylenie nogi” podczas poloneza ma być dobrą wróżbą przed maturą — to jeden z nielicznych przesądów okazjonalnych, w których błąd uchodzi za pozytywny znak, a nie za pecha. Pochodzenie tego zwyczaju nie jest udokumentowane, funkcjonuje wyłącznie jako ustny folklor szkolny.

Czy naprawdę nie warto obcinać włosów przed maturą?
To jeden z przesądów studniówkowych, według którego obcięcie (a według surowszej wersji także farbowanie) włosów między studniówką a ostatnim egzaminem ma obniżać wyniki maturalne. Nie ma żadnych podstaw naukowych, które łączyłyby długość włosów z wynikiem testu — to czysto symboliczny zakaz, funkcjonujący głównie jako rytuał budujący poczucie kontroli.

Skąd w ogóle biorą się przesądy studniówkowe?
W przeciwieństwie do przesądów ślubnych czy sylwestrowych, które mają korzenie w wielowiekowej tradycji ludowej, przesądy studniówkowe to stosunkowo młody folklor szkolny, przekazywany między rocznikami maturzystów. Ich powszechność tłumaczy psychologia: rytuały przedegzaminacyjne redukują lęk i dają złudne poczucie wpływu na wydarzenie, którego wyniku nikt nie kontroluje.

Źródła