Technologia · 2026-08-01

Czy telefony przyciągają pioruny?

MIT

Nie, smartfon w kieszeni czy w dłoni nie zwiększa szans na uderzenie pioruna — o miejscu wyładowania decyduje wysokość i kształt obiektu, nie kawałek metalu w telefonie. Realne zagrożenie to co innego: telefon podłączony do ładowarki podczas burzy.

Piorun nie sprawdza, co masz w kieszeni. Uderza tam, gdzie napotyka najkrótszą drogę do ziemi — a o tym decydują wysokość, kształt i izolacja obiektu, nie garść metalu i krzemu wielkości dłoni. Amerykańska Narodowa Służba Meteorologiczna (National Weather Service, NWS) wprost nazywa to jednym z popularnych mitów pogodowych. Jest jednak realne zagrożenie związane z telefonami podczas burzy — tyle że nie ma nic wspólnego z „przyciąganiem”.

Co naprawdę decyduje, gdzie uderzy piorun

NWS opisuje to jednym zdaniem: „Height, pointy shape, and isolation are the dominant factors controlling where a lightning bolt will strike” — czyli wysokość, spiczasty kształt i odosobnienie obiektu to czynniki decydujące o tym, gdzie trafi wyładowanie. Dalej agencja dodaje wprost: „The presence of metal makes absolutely no difference on where lightning strikes” — obecność metalu nie ma żadnego znaczenia dla tego, gdzie uderzy piorun.

Piorun wybiera drogę najmniejszego oporu między chmurą a ziemią, a tę drogę wyznacza geometria terenu — samotne drzewo na polu, maszt, wieżowiec, człowiek stojący na otwartej przestrzeni. Telefon w kieszeni nie zmienia wysokości człowieka ani jego kształtu, więc fizycznie nie ma jak wpłynąć na trasę wyładowania. Metal rzeczywiście przewodzi prąd lepiej niż powietrze, dlatego NWS ostrzega, by trzymać się z dala od metalowych płotów, barierek czy trybun — ale to zupełnie inna sprawa niż „przyciąganie” pioruna z nieba.

Skąd się wziął ten mit?

Intuicja jest prosta i dlatego trudna do wykorzenienia: metal kojarzy się z przewodnictwem, przewodnictwo z elektrycznością, a stąd już krótka droga do wniosku, że metalowy przedmiot działa jak magnes na piorun. Ten sam tor myślenia od dekad każe ludziom zdejmować biżuterię czy chować klucze podczas burzy — mimo że żaden z tych przedmiotów nie ma masy ani rozmiaru, by cokolwiek „przyciągnąć”.

Do tego dochodzą starsze telefony z fizycznymi, wystającymi antenami, które wizualnie przypominały piorunochron — a piorunochron rzeczywiście przyciąga wyładowania, bo jest wysoki, spiczasty i celowo uziemiony. Współczesne smartfony mają anteny schowane w obudowie i nie przypominają niczym gromochronu, ale skojarzenie „metal na zewnątrz telefonu = ryzyko” zostało w powszechnej świadomości. Wzmacniają je głośne historie o osobach porażonych „podczas rozmowy przez telefon” — tylko że w większości udokumentowanych przypadków chodziło o telefony podłączone do ładowarki, a nie trzymane bezprzewodowo w dłoni.

Prawdziwe zagrożenie: telefon podłączony do ładowania

Tu mit i fakt się rozjeżdżają najbardziej. Telefon leżący w kieszeni czy trzymany w ręce podczas burzy nie stwarza dodatkowego ryzyka — ale telefon podłączony do gniazdka ściennego już tak, bo staje się przedłużeniem instalacji elektrycznej budynku. Jeśli piorun uderzy w dom, prąd wchodzi do środka przewodami, kablami telewizyjnymi czy instalacją wodno-kanalizacyjną i szuka drogi do ziemi — również przez ładowarkę wpiętą do kontaktu.

To dokładnie ten sam mechanizm, przez który dawniej ostrzegano przed rozmową na telefonie stacjonarnym z kablem podczas burzy. NWS w swoim poradniku bezpieczeństwa wymienia „corded phones” — telefony przewodowe — obok kabli, urządzeń elektrycznych i metalowych drzwi jako rzeczy, których należy unikać w domu podczas wyładowań. Ładowany smartfon działa na tej samej zasadzie co telefon stacjonarny: to nie sam aparat jest problemem, tylko kabel łączący go z siecią elektryczną budynku.

Udokumentowane przypadki potwierdzają ten mechanizm, nie mit o przyciąganiu. W 2023 roku 19-letnia mieszkanka Russellville w Alabamie została porażona, gdy przeglądała Instagrama na telefonie podłączonym do ładowarki podczas burzy — przeżyła, ale straciła na jakiś czas czucie w rękach i pamięć zdarzenia. Podobne relacje pojawiają się regularnie: ofiary łączy nie fakt trzymania telefonu, ale fakt, że urządzenie było w danym momencie fizycznie podłączone do instalacji domu.

Telefon w kieszeni na dworze — co robić zamiast martwić się o metal

Skoro sam aparat nie zwiększa ryzyka, uwaga podczas burzy powinna iść gdzie indziej. Zasada „30-30″ rekomendowana przez amerykańskie służby meteorologiczne mówi, by szukać schronienia, gdy między błyskiem a grzmotem mija mniej niż 30 sekund, i czekać z wyjściem co najmniej 30 minut od ostatniego grzmotu. Otwarta przestrzeń, wzniesienie, samotne drzewo czy basen są niebezpieczne niezależnie od tego, czy masz przy sobie telefon, czyste kartki papieru czy nic. Telefon w tej układance ma jedną praktyczną zaletę: pozwala sprawdzić radar burzowy i wezwać pomoc — więc chowanie go „na wszelki wypadek” odbiera akurat najbardziej użyteczne narzędzie.

FAQ

Czy trzymanie telefonu w ręce podczas burzy zwiększa ryzyko uderzenia pioruna?
Nie. O miejscu uderzenia decydują wysokość, kształt i izolacja obiektu, a telefon w dłoni nie zmienia żadnego z tych parametrów. NWS jednoznacznie wskazuje, że obecność metalu nie ma znaczenia dla tego, gdzie trafi wyładowanie.

Czy można bezpiecznie rozmawiać przez komórkę podczas burzy?
Tak, o ile telefon nie jest podłączony do ładowarki. Bezprzewodowy telefon komórkowy nie łączy cię z instalacją elektryczną budynku, więc — w przeciwieństwie do telefonu stacjonarnego z kablem — nie stanowi dodatkowego zagrożenia.

Dlaczego ładowanie telefonu podczas burzy jest niebezpieczne?
Bo kabel ładowarki podłączony do kontaktu w ścianie staje się potencjalną drogą dla prądu, jeśli piorun uderzy w budynek lub linię elektryczną. To ten sam mechanizm, przez który niebezpieczne było kiedyś trzymanie słuchawki telefonu stacjonarnego — ryzyko generuje przewód do sieci, nie sam telefon.

Czy metalowa obudowa lub etui telefonu ma znaczenie?
Nie ma znaczenia dla ryzyka uderzenia pioruna — obudowa telefonu jest zbyt mała, by wpłynąć na trasę wyładowania. Metalowe przedmioty przewodzą prąd, gdy już dojdzie do kontaktu z wyładowaniem, dlatego warto trzymać się z dala od dużych metalowych konstrukcji jak płoty czy barierki, ale to osobna kwestia niż „przyciąganie”.

Źródła